1
00:00:02,000 --> 00:00:07,000
Downloaded from
YTS.MX

2
00:00:06,089 --> 00:00:12,220
NETFLIX — ORYGINALNY PROGRAM KOMEDIOWY

3
00:00:08,000 --> 00:00:13,000
Official YIFY movies site:
YTS.MX

4
00:01:15,617 --> 00:01:18,870
NAJLEPSZY KOMIK ŚWIATA

5
00:01:19,329 --> 00:01:21,331
Zacznijmy od dowcipu.

6
00:01:23,958 --> 00:01:26,628
Jestem Alex Fernández,
najlepszy komik świata.

7
00:01:29,589 --> 00:01:30,590
Dziękuję.

8
00:01:32,884 --> 00:01:34,511
Co cię tak bawi, kolo?

9
00:01:36,262 --> 00:01:39,849
Wiem, że gdy to powiedziałem,
niektórzy z was pomyśleli:

10
00:01:39,933 --> 00:01:42,227
„Niech no tylko wejdę na Twittera.

11
00:01:43,228 --> 00:01:46,856
Gdy tylko stąd wyjdę, dam mu popalić”.

12
00:01:47,774 --> 00:01:51,444
Wiem, że nie wierzycie w to,
że jestem najlepszy,

13
00:01:51,528 --> 00:01:55,615
ale moja praca polega na tym,
by was przekonać. To nie jest łatwe.

14
00:01:55,698 --> 00:02:01,287
Zaczęło się, gdy odszedłem z pracy
po siedmiu latach siedzenia za biurkiem.

15
00:02:01,371 --> 00:02:03,206
Po siedmiu latach.

16
00:02:03,832 --> 00:02:06,918
Siedem lat to szmat czasu.

17
00:02:07,794 --> 00:02:10,797
Robiliście w tym czasie
coś poza zwykłą egzystencją?

18
00:02:12,298 --> 00:02:15,260
Dlatego podstawówka trwa sześć lat.
Tyle wystarczy.

19
00:02:16,803 --> 00:02:21,724
Pewnego dnia coś we mnie pękło
i zaprosiłem szefową do konferencyjnego.

20
00:02:21,808 --> 00:02:27,397
Na miejscu powiedziałem jej,
że chciałbym... Nie, nie uderzyłem jej.

21
00:02:28,106 --> 00:02:31,860
Kwestia komunikacji.
W Sonorze krzyczeliby: „Przywal jej!”.

22
00:02:34,863 --> 00:02:39,367
Komunikacja. Powiedziałem:
„Odchodzę. Zostanę komikiem”.

23
00:02:39,868 --> 00:02:41,536
A ona powiedziała dwa słowa.

24
00:02:41,995 --> 00:02:46,249
Zawsze pamiętam o nich, gdy występuję.

25
00:02:46,332 --> 00:02:48,251
Powiedziała: „Kurwa, stary!”.

26
00:02:52,046 --> 00:02:54,090
Tak powiedziała. „Kurwa, stary!”.

27
00:02:55,842 --> 00:02:58,344
Bo mi nie uwierzyła. A czemu?

28
00:02:58,428 --> 00:03:03,558
Nie wiedziałem, że dwa tygodnie wcześniej
ktoś odszedł, żeby zostać zapaśnikiem.

29
00:03:07,228 --> 00:03:08,605
Tak po prostu.

30
00:03:09,272 --> 00:03:11,691
Kobieta była studnią zniszczonych marzeń.

31
00:03:12,984 --> 00:03:14,485
Rzucano w nią monetami.

32
00:03:14,569 --> 00:03:17,530
„Dość mam żywota księgowego,
zostanę astronautą”.

33
00:03:21,951 --> 00:03:25,788
Brzmi to bardzo poetycko.
Za młodu byłem fanem zapasów.

34
00:03:25,872 --> 00:03:29,250
Uczta dla oczu! Nigdy nie zapomnę,

35
00:03:29,334 --> 00:03:33,379
jak brat zabrał mnie do Arena México
po raz pierwszy w życiu.

36
00:03:33,463 --> 00:03:34,422
Cudowne miejsce.

37
00:03:34,505 --> 00:03:38,343
Jeśli tam pojedziecie,
pilnujcie swoich portfeli, ale...

38
00:03:40,845 --> 00:03:43,097
Odwiedźcie to cudowne miejsce.

39
00:03:43,181 --> 00:03:46,893
Na miejscu nie wierzyłem własnym oczom.

40
00:03:46,976 --> 00:03:48,102
„Braciszku.

41
00:03:51,314 --> 00:03:52,899
Oni tu mieszkają”.

42
00:03:54,776 --> 00:03:56,569
Byłem tak niewinnie naiwny.

43
00:03:57,946 --> 00:04:01,699
Miałem figurki, które chowałem pod ring,
gdy kończyłem zabawę.

44
00:04:01,991 --> 00:04:03,993
Uznałem, że wszyscy tam mieszkają.

45
00:04:05,620 --> 00:04:06,537
Pod ringiem.

46
00:04:06,621 --> 00:04:09,165
Perro Aguayo z żoną, wszyscy na kupie.

47
00:04:12,001 --> 00:04:14,087
Nie wierzyłem własnym oczom.

48
00:04:14,170 --> 00:04:16,631
A w narożniku stał

49
00:04:16,714 --> 00:04:18,508
emanujący blaskiem Místico.

50
00:04:18,591 --> 00:04:22,553
W ten sposób.
Wyobraźcie sobie jego pośladki.

51
00:04:24,305 --> 00:04:27,600
Stał i błyszczał. Tym się wyróżniał.

52
00:04:27,684 --> 00:04:30,937
Jego maska, getry, klata.
Nie wiadomo czemu.

53
00:04:32,188 --> 00:04:35,191
Skurwiel chyba poci się brokatem.

54
00:04:36,567 --> 00:04:38,278
Jego syn musi być szczęśliwy.

55
00:04:38,361 --> 00:04:41,322
- „Tato, skończyłem projekt”.
- „Pozwól, że sypnę.

56
00:04:43,366 --> 00:04:45,535
Jeszcze tutaj, cyk”.

57
00:04:47,870 --> 00:04:48,746
Nie, nie.

58
00:04:55,712 --> 00:05:00,758
Brat powiedział mi też, że można
wchodzić w interakcje z zapaśnikami.

59
00:05:00,967 --> 00:05:04,971
Mój pierwszy raz był bardzo <i>chilango.</i>
Bardzo meksykański.

60
00:05:05,054 --> 00:05:06,723
Przyjezdni tego nie skumają.

61
00:05:06,806 --> 00:05:11,185
Mamy tu kogoś z naprawdę daleka?
Północny Meksyk?

62
00:05:11,269 --> 00:05:12,103
Skąd jesteś?

63
00:05:14,105 --> 00:05:15,398
McAllen w Teksasie.

64
00:05:17,483 --> 00:05:19,277
Z Monterrey?

65
00:05:21,738 --> 00:05:22,572
Z...

66
00:05:26,868 --> 00:05:29,120
Dobra, z McAllen w stanie Teksas.

67
00:05:29,203 --> 00:05:31,122
A inni? Może ty?

68
00:05:31,831 --> 00:05:33,958
Mamy Nuevo León i Monterrey.

69
00:05:34,042 --> 00:05:35,126
No to klops.

70
00:05:36,711 --> 00:05:39,047
Ktoś z was przeczy swojemu pochodzeniu.

71
00:05:39,756 --> 00:05:42,633
Trzeba doprecyzować,
że ze stanu Nuevo León.

72
00:05:42,717 --> 00:05:45,345
To typowe dla Meksykanów.

73
00:05:45,428 --> 00:05:46,679
Nie zrozumiecie tego...

74
00:05:46,929 --> 00:05:48,598
ale nagle wstał jakiś gość.

75
00:05:48,681 --> 00:05:52,894
Místico na ringu, a ten gość
krzyczy do niego podczas występu.

76
00:05:54,437 --> 00:05:55,313
„Místico!

77
00:06:10,536 --> 00:06:11,704
Místico!

78
00:06:14,082 --> 00:06:15,249
Místico!”.

79
00:06:16,709 --> 00:06:18,211
Místico się nie odwraca.

80
00:06:19,629 --> 00:06:21,464
Ignorował go...

81
00:06:23,257 --> 00:06:27,970
eksponując błyszczące dupsko.
Na pośladkach miał namalowane ptaszki.

82
00:06:35,937 --> 00:06:39,857
A on się nie odwracał.
Chyba to go czyni takim mistycznym.

83
00:06:47,865 --> 00:06:49,200
Wreszcie się odwrócił.

84
00:06:52,328 --> 00:06:54,747
A ten facet: „Pierdol się, Místico!”.

85
00:06:56,457 --> 00:06:57,375
Cóż za chwila.

86
00:06:58,543 --> 00:06:59,419
Mój Meksyk.

87
00:07:10,555 --> 00:07:12,223
Wiem, że to bardzo <i>chilango.</i>

88
00:07:13,266 --> 00:07:16,477
W Meksyku ciągle na siebie wrzeszczymy.

89
00:07:16,602 --> 00:07:18,438
Wiem, że nie skumaliście żartu.

90
00:07:20,690 --> 00:07:25,820
Bez obaw, mam ten sam żart
w wersji dla gości z Monterrey.

91
00:07:27,822 --> 00:07:29,449
Ten sam żart...

92
00:07:30,741 --> 00:07:32,869
w wersji dla tych dwoje z Monterrey.

93
00:07:33,536 --> 00:07:35,705
Obraza dla pozostałych gości,

94
00:07:36,831 --> 00:07:38,624
ale nagroda dla was. Dziś...

95
00:07:39,876 --> 00:07:42,086
ten sam żart, wariant Monterrey.

96
00:07:43,045 --> 00:07:43,880
Ten sam żart...

97
00:07:45,339 --> 00:07:47,175
ale w wersji Monterrey.

98
00:07:48,801 --> 00:07:49,802
„Místico!”

99
00:08:01,189 --> 00:08:02,523
Nie odwraca się.

100
00:08:05,443 --> 00:08:07,695
Ignoruje go, eksponując dupsko.

101
00:08:09,155 --> 00:08:11,073
Ptaszki na pośladkach.

102
00:08:12,158 --> 00:08:13,034
„Místico!”

103
00:08:17,163 --> 00:08:18,748
A on się nie odwraca.

104
00:08:19,999 --> 00:08:21,709
Chyba to go czyni mistycznym.

105
00:08:32,220 --> 00:08:33,095
„Místico!”

106
00:08:40,770 --> 00:08:42,104
Místico odwraca się...

107
00:08:44,774 --> 00:08:46,943
a facet: „Pierdol się, cipo!”.

108
00:08:47,026 --> 00:08:47,860
Proszę.

109
00:08:51,113 --> 00:08:52,031
Cóż za chwila.

110
00:09:00,915 --> 00:09:02,667
Dorastam.

111
00:09:05,378 --> 00:09:08,005
Dorastam jako najlepszy komik świata.

112
00:09:08,589 --> 00:09:11,759
Odkryłem, czym jest dorastanie.

113
00:09:11,842 --> 00:09:15,137
To zdawanie sobie sprawy
z własnej, młodzieńczej głupoty.

114
00:09:15,471 --> 00:09:19,809
Jeśli myślicie, że nie robiliście głupstw,
wciąż jesteście niedojrzali.

115
00:09:21,310 --> 00:09:22,812
Jesteśmy tacy głupi.

116
00:09:23,062 --> 00:09:26,732
Rodzimy się głupi.
Idziemy do szkoły, by wyzbyć się głupoty.

117
00:09:27,858 --> 00:09:32,238
Natura jest mądra. Wie, że jesteśmy głupi.

118
00:09:32,321 --> 00:09:36,200
Dlatego nas chroni.
Śmiało, niech zgłoszą się ci...

119
00:09:37,660 --> 00:09:41,872
którzy znają kogoś,
kto za młodu spadł z wysokości.

120
00:09:42,582 --> 00:09:43,666
Mamy tu kogoś?

121
00:09:43,749 --> 00:09:45,710
Kilkoro się znajdzie.

122
00:09:45,876 --> 00:09:48,379
Kolega w okularach. Jak ci na imię?

123
00:09:49,255 --> 00:09:52,049
Emanuel. Kto u ciebie wypadł?

124
00:09:52,800 --> 00:09:54,218
Ty? No jasne!

125
00:09:55,928 --> 00:09:58,222
Śmiało, powiedz to z dumą.

126
00:09:58,306 --> 00:10:00,308
Jak do tego doszło?

127
00:10:02,602 --> 00:10:03,436
Spadłeś...

128
00:10:03,894 --> 00:10:04,895
ze schodów.

129
00:10:05,688 --> 00:10:06,939
Nie ze schodów?

130
00:10:10,860 --> 00:10:12,778
Jak mały piesek – nie kumam.

131
00:10:14,905 --> 00:10:16,866
Z pierwszego piętra?

132
00:10:18,034 --> 00:10:20,578
Zabrali ci drabinę? Gdzie mieszkałeś?

133
00:10:22,079 --> 00:10:23,998
W domku z klocków lego?

134
00:10:27,293 --> 00:10:31,339
Może nie załapaliście.
Powiedział: „Drabina wciąż tam jest”.

135
00:10:34,759 --> 00:10:35,801
I sru w dół.

136
00:10:36,052 --> 00:10:37,386
Ile miałeś lat...

137
00:10:38,346 --> 00:10:42,308
gdy spadłeś? Sześć?
Musiałeś mieć wrednych rodziców.

138
00:10:43,559 --> 00:10:44,393
Pomyśleli:

139
00:10:44,477 --> 00:10:50,650
„Zabierzmy drabinę, co może się stać?
Przecież młody zauważy. Będzie okej”.

140
00:10:52,276 --> 00:10:56,739
Ale chyba nic ci się nie stało.
Szczęśliwie jesteś tu dziś z nami.

141
00:10:56,822 --> 00:10:57,907
Cieszę się.

142
00:10:58,532 --> 00:11:01,327
Nie mówię, że takie wypadki są śmieszne.

143
00:11:01,410 --> 00:11:02,286
Chociaż są.

144
00:11:03,704 --> 00:11:06,082
Mawiają, że dzieci są z gumy. To prawda.

145
00:11:06,999 --> 00:11:08,376
Po prostu się odbijają.

146
00:11:38,197 --> 00:11:40,408
„Napiłbym się oranżady”.

147
00:11:41,701 --> 00:11:43,244
Ignorują to, co się stało.

148
00:11:52,044 --> 00:11:54,463
Ale mama wpadła już w histerię. „Spadł!

149
00:11:55,506 --> 00:11:57,341
Mój Emanuelek upadł!

150
00:11:59,093 --> 00:12:01,512
Z pierwszego piętra, bo nie było drabiny!

151
00:12:04,306 --> 00:12:07,393
Zabraliśmy ją do czyszczenia.
Nie wiem, co się stało!

152
00:12:09,729 --> 00:12:10,896
Jestem w szoku.

153
00:12:11,897 --> 00:12:13,899
W szoku. Zrozumcie to.

154
00:12:14,734 --> 00:12:17,236
Tak, był w mundurku. Pobrudzi się.

155
00:12:18,946 --> 00:12:20,448
A jutro też go zakłada!”.

156
00:12:23,075 --> 00:12:26,454
To może przytrafić się dziecku.
Szanse są całkiem spore.

157
00:12:26,537 --> 00:12:28,831
Osoby starsze nie mogą tak upaść.

158
00:12:29,915 --> 00:12:33,544
Nie to, że są mądrzejsze.
Po prostu uważają, żeby nie upaść.

159
00:12:34,670 --> 00:12:38,257
Nadchodzi wiek, w którym
upadek niewiele różni się od Eboli.

160
00:12:40,092 --> 00:12:42,803
Nie mówię,
że upadający staruszek jest zabawny.

161
00:12:42,887 --> 00:12:44,013
Choć jest, bo...

162
00:12:44,597 --> 00:12:45,681
robi to tak wolno.

163
00:12:47,558 --> 00:12:50,019
Wprowadzenie, konflikt, wnioski.

164
00:12:50,936 --> 00:12:52,813
Pytania i odpowiedzi. Wszystko.

165
00:12:54,106 --> 00:12:56,108
„No to zaczynamy.

166
00:13:00,112 --> 00:13:02,281
Dzień jak co dzień. Jazda!

167
00:13:03,908 --> 00:13:06,619
Cały dzień będę szedł do sklepu. Jazda!

168
00:13:07,912 --> 00:13:08,954
Cholera!

169
00:13:13,292 --> 00:13:15,628
Ależ dziwna brukowana nawierzchnia!

170
00:13:17,588 --> 00:13:20,424
Co się dzieje?
Pomyliłem się w obliczeniach. Co...

171
00:13:26,347 --> 00:13:27,348
Zaczęło się.

172
00:13:29,391 --> 00:13:30,768
Zaczął się upadek.

173
00:13:31,811 --> 00:13:33,103
Dzień pierwszy.

174
00:13:34,355 --> 00:13:37,191
To takie szybsze pochylanie się.

175
00:13:38,275 --> 00:13:39,735
Pomoże mi ktoś?

176
00:13:40,236 --> 00:13:41,987
Ja też noszę mundurek!

177
00:13:43,447 --> 00:13:45,407
Pakuję torby w markecie!

178
00:13:48,244 --> 00:13:51,539
Uważam, że dobrze jest
dzielić się własną głupotą.

179
00:13:51,622 --> 00:13:54,166
Wtedy dorastamy.
Emanuelu, dziś stałeś się...

180
00:13:55,543 --> 00:13:57,461
dorosłym. Gratulacje.

181
00:13:58,337 --> 00:14:02,341
Jedną z moich ulubionych głupich chwil
było pierwsze upicie się.

182
00:14:03,008 --> 00:14:07,096
Miałem 16 lat.
Nieletni, nie pijcie alkoholu.

183
00:14:08,556 --> 00:14:10,683
I zero dragów. Nic. Nie istniejcie.

184
00:14:12,810 --> 00:14:14,603
To naprawdę okropny wiek.

185
00:14:14,687 --> 00:14:17,898
Trzech bohaterów:
Alex Fernández i jego dwaj kumple.

186
00:14:17,982 --> 00:14:20,401
Miguel i drugi, nazywał się inaczej,

187
00:14:20,484 --> 00:14:23,237
ale po tej akcji został Womitronem.

188
00:14:24,905 --> 00:14:28,117
Alex Fernández, Miguel i Womitron
spędzają razem czas.

189
00:14:28,367 --> 00:14:31,036
Czekamy na przygodę. Mamy bilety do kina.

190
00:14:31,120 --> 00:14:33,372
Nagle Miguela dopadła durna myśl.

191
00:14:34,915 --> 00:14:36,709
Kojarzycie, o czym mówię?

192
00:14:37,084 --> 00:14:39,336
Powstaje w tej części mózgu.

193
00:14:39,837 --> 00:14:41,547
Stąd bierze się cała głupota.

194
00:14:42,715 --> 00:14:45,050
Przez nią myślimy o rzeczach w stylu:

195
00:14:45,426 --> 00:14:47,720
„A może wjadę na chodnik?”.

196
00:14:49,763 --> 00:14:51,307
Na czym polegał jego plan?

197
00:14:51,390 --> 00:14:52,433
To proste.

198
00:14:52,516 --> 00:14:55,686
Podwożą nas pod kino,
udajemy, że wchodzimy,

199
00:14:55,769 --> 00:14:57,605
zamiast tego idziemy do sklepu,

200
00:14:57,688 --> 00:15:00,316
kupujemy alkohol, zamawiamy taksówkę,

201
00:15:00,399 --> 00:15:01,775
jedziemy do Grubego,

202
00:15:01,859 --> 00:15:04,570
wypijamy wszystko w 45 minut...

203
00:15:06,113 --> 00:15:08,616
i wracamy do kina. Co mogło pójść nie tak?

204
00:15:10,868 --> 00:15:12,995
Nawet w KGB nie są tak podstępni.

205
00:15:14,705 --> 00:15:16,498
Plan doskonały.

206
00:15:16,582 --> 00:15:20,461
Rodzice nas podrzucili,
a my niby idziemy do kina.

207
00:15:21,545 --> 00:15:23,088
Byliśmy troszkę niżsi.

208
00:15:25,716 --> 00:15:31,055
Pojechaliśmy taksą do sklepu,
gdzie kupiliśmy bardzo tanią wódę...

209
00:15:31,138 --> 00:15:32,848
Kiedyś nie było Four Loko.

210
00:15:34,308 --> 00:15:35,851
Młodsi się śmieją.

211
00:15:36,977 --> 00:15:39,688
A starsi: „Co? Sam jesteś<i> loco”.</i>

212
00:15:42,775 --> 00:15:43,776
Spokojnie.

213
00:15:45,110 --> 00:15:46,111
Już wyjaśniam.

214
00:15:49,657 --> 00:15:53,494
To paskudny napój,
który służy też do mycia podłóg.

215
00:15:54,995 --> 00:15:59,375
Więc kupiliśmy tanią wódę,
bo z daleka wydawało się nam,

216
00:15:59,583 --> 00:16:02,169
że na etykiecie znajduje się...

217
00:16:03,295 --> 00:16:06,507
odziany w futro Rosjanin,
który właśnie morduje łosia.

218
00:16:07,049 --> 00:16:08,801
Tu Wódkowicz!

219
00:16:09,635 --> 00:16:12,638
Po przyjrzeniu się:
„Nie, to jakiś typ z Monterrey”.

220
00:16:14,682 --> 00:16:16,767
W futrze. „Ale tu zimno!”.

221
00:16:17,768 --> 00:16:19,228
Monterreyowicz.

222
00:16:20,688 --> 00:16:21,981
To napój winogronowy,

223
00:16:22,106 --> 00:16:24,775
w którym nie ma winogron,
a jakieś paskudztwo.

224
00:16:25,359 --> 00:16:30,030
Do tego przekąski i lecimy do Grubego
na nastoletnią imprezę.

225
00:16:30,114 --> 00:16:31,991
Mamy tu dziś nastolatków?

226
00:16:34,034 --> 00:16:35,619
Nienawidzę was.

227
00:16:37,538 --> 00:16:39,623
Najgorszy okres w moim życiu.

228
00:16:40,165 --> 00:16:41,542
Napalony 24 na dobę.

229
00:16:42,835 --> 00:16:46,171
Zero forsy i pewności siebie.
Nic. To straszne.

230
00:16:49,341 --> 00:16:52,886
Więc poszliśmy do Grubego.
Wtedy wszyscy chcieli być dorośli.

231
00:16:52,970 --> 00:16:54,888
Dziewczyny robiły tak...

232
00:17:06,316 --> 00:17:07,776
„Nie cierpię tego.

233
00:17:09,194 --> 00:17:11,280
Nie znoszę biologii.

234
00:17:13,282 --> 00:17:17,578
Jest trudna i bezużyteczna.
Oj, nie tą stroną. Ale jestem głupiutka”.

235
00:17:21,248 --> 00:17:25,502
Wszyscy tańczą w kółeczku,
jakby odprawiali jakiś rytuał.

236
00:17:27,713 --> 00:17:31,008
Dwoje tańczy w środku,
ośmieszają się i wracają.

237
00:17:35,429 --> 00:17:37,264
I wszyscy tak głupio wywijamy...

238
00:17:54,156 --> 00:17:56,450
Jest coś gorszego. Zawsze jest gość,

239
00:17:56,533 --> 00:17:59,244
który robi sobie jaja ku uciesze gawiedzi.

240
00:17:59,328 --> 00:18:01,830
„Kiedy będzie Carlitos? Jest najlepszy”.

241
00:18:01,914 --> 00:18:02,790
„Idzie!”

242
00:18:07,503 --> 00:18:09,338
„Teraz taniec sprzedawcy taco”.

243
00:18:11,840 --> 00:18:13,217
„Z ananasem, Carlitos”.

244
00:18:15,302 --> 00:18:16,428
„Carlitos wymiata”.

245
00:18:18,347 --> 00:18:20,057
„Szkoda, że jest adoptowany”.

246
00:18:22,726 --> 00:18:24,144
Dzieci są okrutne.

247
00:18:25,437 --> 00:18:27,314
Szacunek dla dzieci z adopcji!

248
00:18:28,232 --> 00:18:29,608
Gdziekolwiek jesteście.

249
00:18:32,820 --> 00:18:34,905
Nie kupuj, adoptuj...

250
00:18:42,371 --> 00:18:46,917
Uchlaliśmy się u Grubego.
Wypiliśmy wszystko, co się dało.

251
00:18:47,376 --> 00:18:48,836
Litr na trzech.

252
00:18:51,380 --> 00:18:53,173
Nagle mnie kopnęło.

253
00:18:53,257 --> 00:18:57,386
Po raz pierwszy w życiu
poczułem bestię wyłaniającą się z brzucha.

254
00:18:58,387 --> 00:18:59,263
Wyłania się...

255
00:19:00,097 --> 00:19:03,183
jakoś stąd i przejmuje kontrolę
nad twoim życiem.

256
00:19:05,477 --> 00:19:07,688
„Witaj, Alejandro. To ja, alkohol”.

257
00:19:09,273 --> 00:19:12,401
- „Co robisz?”
- „Będę tu aż do twojego rozwodu”.

258
00:19:13,861 --> 00:19:16,697
„Wszystko wiruje, a ja nie. Pomocy!”.

259
00:19:18,782 --> 00:19:21,952
Szło mi nieźle. Wróciliśmy do kina.

260
00:19:22,452 --> 00:19:25,080
Zgodnie z planem. Byliśmy schlani w opór.

261
00:19:36,091 --> 00:19:37,217
„Słucham panią?

262
00:19:39,136 --> 00:19:41,638
Co się pani gapi? Litości!

263
00:19:43,265 --> 00:19:44,850
Kocham życie, daj pyska”.

264
00:19:48,478 --> 00:19:51,440
Zapomnieliśmy,
że odbiera nas mama Womitrona.

265
00:19:51,523 --> 00:19:56,111
Przyjechała. Nie wiem, czy myśleliśmy,
że po prostu wsiądziemy jak do karocy?

266
00:19:56,862 --> 00:20:01,408
No i podjeżdża.
A my nawaleni. I zaczęły się kłopoty.

267
00:20:01,909 --> 00:20:03,243
Zaczęły się głupoty.

268
00:20:03,869 --> 00:20:06,455
„Nachlaliśmy się. Czemu to zrobiliśmy?”.

269
00:20:06,580 --> 00:20:07,748
„Co teraz?”

270
00:20:07,831 --> 00:20:09,917
„Włóż monetę do buzi, przejdzie”.

271
00:20:13,128 --> 00:20:14,922
Staliśmy jak świnki skarbonki.

272
00:20:15,756 --> 00:20:17,716
Bogu dzięki mieliśmy drobne.

273
00:20:20,886 --> 00:20:22,387
Nagle Miguel wynurzył się

274
00:20:22,471 --> 00:20:23,430
niczym feniks.

275
00:20:25,599 --> 00:20:26,433
„Luz.

276
00:20:33,315 --> 00:20:34,149
Mam plan.

277
00:20:35,192 --> 00:20:37,903
Przechytrzymy tę panią w średnim wieku.

278
00:20:41,114 --> 00:20:42,032
Pestka.

279
00:20:43,867 --> 00:20:45,327
Przechytrzę twoją mamę.

280
00:20:48,247 --> 00:20:50,374
Po prostu wstrzymajmy oddech”.

281
00:20:54,419 --> 00:20:56,672
- „Widzicie?”
- „Doskonale”.

282
00:21:11,061 --> 00:21:14,106
- „Jak film?”
- „Przepraszam, nawaliliśmy się!”

283
00:21:16,608 --> 00:21:18,443
Plan wytrzymał dziesięć sekund.

284
00:21:25,534 --> 00:21:27,619
Mama Womitrona się wściekła.

285
00:21:27,744 --> 00:21:30,664
- „Piliście alkohol?”
- „Nie”.

286
00:21:32,374 --> 00:21:35,002
I zaczęły się negocjacje.

287
00:21:35,627 --> 00:21:38,755
Najpierw zaprzeczasz,
ale widząc narastający gniew...

288
00:21:40,132 --> 00:21:44,428
zaczynasz negocjacje.
Tak powstawały wielkie imperia.

289
00:21:44,678 --> 00:21:46,680
Na przykład cywilizacja Majów.

290
00:21:47,723 --> 00:21:49,808
- „Piliście?”
- „Nie, głupia babo!”

291
00:21:52,602 --> 00:21:54,855
„Jak nie? A gdzie jego koszulka?”.

292
00:21:58,984 --> 00:21:59,901
W punkt.

293
00:22:01,445 --> 00:22:05,365
„Możliwe... że wypiliśmy drinka.

294
00:22:06,199 --> 00:22:08,076
Małego, z trzema słomkami.

295
00:22:08,160 --> 00:22:10,203
Ale to były te grubsze od kawy”.

296
00:22:10,287 --> 00:22:12,414
Wtedy żółwie się o to nie wściekały!

297
00:22:13,665 --> 00:22:16,293
- „Tylko jednego”.
- „Cuchniecie wódą!”

298
00:22:16,376 --> 00:22:18,378
„Średniego. Zadowolona?”.

299
00:22:19,796 --> 00:22:22,674
Negocjacje trwają, a ja robię pauzę,

300
00:22:23,258 --> 00:22:26,136
aby obadać sytuację. Jechaliśmy cutlassem.

301
00:22:27,721 --> 00:22:29,639
Paskudnym, starym cutlassem.

302
00:22:30,015 --> 00:22:32,559
Z definicji cuchnęło w nim wódą.

303
00:22:34,144 --> 00:22:37,147
Już u dilera mówili: „Brandy, czujesz?”.

304
00:22:40,609 --> 00:22:43,653
Jedziemy, zaczyna padać.
Mama Womitrona wrzeszczy.

305
00:22:43,737 --> 00:22:46,198
A on tylko siedzi i odbiera informacje.

306
00:22:50,369 --> 00:22:51,328
„Tak, mamo”.

307
00:22:51,411 --> 00:22:52,788
Miguel przysypia...

308
00:22:54,623 --> 00:22:55,791
„To nie moja mama.

309
00:22:57,834 --> 00:22:59,836
Wisi mi to”.

310
00:23:10,680 --> 00:23:14,184
W radiu leci „La Calle de las Sirenas”.
Wyobraźcie to sobie.

311
00:23:15,602 --> 00:23:19,439
Macie 16 lat, pierwsza faza po alkoholu,
a do tego ta piosenka?

312
00:23:20,399 --> 00:23:23,777
To mi ryło głowę.
Siedzę tam i słucham, jak nas ruga.

313
00:23:23,860 --> 00:23:26,279
„Nie do wiary. Jak mogliście?”.

314
00:23:26,363 --> 00:23:27,280
A ja...

315
00:23:31,284 --> 00:23:32,911
<i>Syreny</i>

316
00:23:33,662 --> 00:23:35,288
<i>Na księżycu</i>

317
00:23:38,417 --> 00:23:39,751
„Tak, proszę pani”.

318
00:23:43,797 --> 00:23:45,340
<i>Malując</i>

319
00:23:46,216 --> 00:23:47,634
<i>Gwiazdy</i>

320
00:23:48,176 --> 00:23:50,178
<i>Farbą</i>

321
00:23:52,806 --> 00:23:56,059
<i>Tysiąc księżnych tańczy</i>
<i>A ich suknie...</i>

322
00:23:56,143 --> 00:23:58,979
To było ciężkie przeżycie.

323
00:24:05,318 --> 00:24:07,237
Womitronowi było jeszcze gorzej.

324
00:24:08,572 --> 00:24:10,157
Cały zesztywniał.

325
00:24:15,287 --> 00:24:18,457
Był jak galareta.
Telepało nim, ale głowa ani drgnęła.

326
00:24:19,541 --> 00:24:23,795
Była jego środkiem ciężkości.
Skupiał się na tym. Gdy skręcaliśmy...

327
00:24:30,385 --> 00:24:31,386
Próg zwalniający.

328
00:24:31,720 --> 00:24:32,637
Dalej skupiony.

329
00:24:35,724 --> 00:24:37,559
Nagle zaczął potrząsać głową.

330
00:24:41,313 --> 00:24:43,106
Jak zawór od szybkowaru.

331
00:24:47,486 --> 00:24:48,403
Fasolka gotowa!

332
00:24:51,198 --> 00:24:53,074
Próbował otworzyć okno.

333
00:24:55,785 --> 00:24:57,996
Pamiętajcie, że jechaliśmy cutlassem.

334
00:24:59,247 --> 00:25:00,749
Nie chciało się otworzyć.

335
00:25:02,209 --> 00:25:03,710
Trzeba było ostro kręcić.

336
00:25:10,091 --> 00:25:11,968
Potem szło do góry... Dziwne.

337
00:25:17,057 --> 00:25:21,603
Gdy było otwarte do połowy, ujrzałem
jeden z bardziej zdumiewających rzygów

338
00:25:23,104 --> 00:25:25,065
w całej mojej pijackiej karierze.

339
00:25:26,233 --> 00:25:28,151
Usłyszałem tylko...

340
00:25:28,860 --> 00:25:29,778
i tyle.

341
00:25:33,698 --> 00:25:34,533
Tylko tyle.

342
00:25:35,075 --> 00:25:37,077
Jak wzburzona butelka coli.

343
00:25:41,373 --> 00:25:43,083
Nie było...

344
00:25:45,335 --> 00:25:47,337
Nie było też...

345
00:25:48,296 --> 00:25:50,423
Ani „przytrzymaj mi włosy!”.

346
00:26:02,686 --> 00:26:03,979
Słyszę ten dźwięk...

347
00:26:04,521 --> 00:26:06,231
„Przywaliliśmy w gołębia?

348
00:26:07,857 --> 00:26:12,112
Nie zabijać zwierząt!
Ludzkość jest taka samolubna”.

349
00:26:13,113 --> 00:26:14,781
Cała przednia szyba...

350
00:26:16,283 --> 00:26:17,409
była w rzygach.

351
00:26:18,827 --> 00:26:19,744
Od wewnątrz.

352
00:26:21,788 --> 00:26:22,706
I z zewnątrz.

353
00:26:24,624 --> 00:26:25,834
Cud nauki!

354
00:26:27,419 --> 00:26:29,170
Wymioty chlusnęły na szybę,

355
00:26:29,671 --> 00:26:33,967
wyleciały na zewnątrz, gdzie pomyślały:
„Ale fajnie”, i wróciły do środka.

356
00:26:36,177 --> 00:26:37,929
Wszędzie fioletowa maź.

357
00:26:38,555 --> 00:26:40,515
I resztki słodyczy.

358
00:26:41,224 --> 00:26:44,561
Womitron uparł się na batoniki Pingüinos.

359
00:26:47,564 --> 00:26:49,566
Prawdziwy Picasso.

360
00:26:51,359 --> 00:26:53,862
Jego mama nie przyjęła tego z entuzjazmem.

361
00:26:54,654 --> 00:26:58,116
- „To...”.
-  „Wyluzuj, mamo”.

362
00:26:59,326 --> 00:27:03,830
Musiała się zatrzymać.
Wtedy zupełnie nam odbiło.

363
00:27:04,205 --> 00:27:06,333
Próbowaliśmy ją przekonać.

364
00:27:06,416 --> 00:27:09,044
„Rzecz w tym, proszę pani...

365
00:27:11,171 --> 00:27:14,549
Gruby robił imprezę,
a wie pani, jaki on jest...

366
00:27:14,799 --> 00:27:20,096
Było tak nudno, że ciągle ziewaliśmy.

367
00:27:20,180 --> 00:27:23,058
To wtedy wlali nam alkohol do ust”.

368
00:27:26,603 --> 00:27:28,772
Wściekła się. Darła się wniebogłosy.

369
00:27:29,397 --> 00:27:30,649
To wtedy Womitron...

370
00:27:31,983 --> 00:27:32,984
w akcie wiary...

371
00:27:34,527 --> 00:27:35,487
i miłości...

372
00:27:36,529 --> 00:27:37,739
prosto z serca,

373
00:27:38,698 --> 00:27:40,450
chcąc naprawić więź z matką...

374
00:27:42,285 --> 00:27:45,121
która została
nadszarpnięta przez sytuację...

375
00:27:47,082 --> 00:27:48,249
ściągnął koszulkę...

376
00:27:49,834 --> 00:27:51,586
i zaczął wycierać szybę.

377
00:27:54,005 --> 00:27:56,007
Tak. Od wewnątrz.

378
00:27:57,842 --> 00:28:02,722
I troszeczkę z zewnątrz.
Podróbą koszulki Aéropostale,

379
00:28:04,557 --> 00:28:08,061
co bardziej ją rozsierdziło.
Bo kto prał jego ciuchy?

380
00:28:11,856 --> 00:28:13,233
Kobieta nie wytrzymała.

381
00:28:13,316 --> 00:28:16,986
Wyszła z auta
i wykrzyczała wiele bolesnych słów.

382
00:28:17,070 --> 00:28:19,614
„Dlatego zostawiłam twojego ojca!

383
00:28:19,906 --> 00:28:23,660
On zrobiłby tak samo.
Zostawiam cię. Nienawidzę cię!”.

384
00:28:24,661 --> 00:28:27,956
Chcąc się na kimś wyżyć,
odwraca się, a jej syn...

385
00:28:29,666 --> 00:28:31,751
Miguel zasnął, skupiła się na mnie.

386
00:28:33,420 --> 00:28:35,797
Szarpnęła mnie za koszulkę...

387
00:28:36,965 --> 00:28:38,133
i mówi: „Alejandro!

388
00:28:39,134 --> 00:28:40,593
A jak ty myślisz?

389
00:28:41,219 --> 00:28:43,722
A jak ty, kurwa, myślisz?”.

390
00:28:44,973 --> 00:28:46,391
„Co ja myślę?

391
00:28:48,560 --> 00:28:50,186
Mam 16 lat, nie myślę.

392
00:28:51,980 --> 00:28:54,149
Jeśli pani tego chce, odpowiem.

393
00:28:54,232 --> 00:28:55,942
Siedzę w tym paskudnym aucie,

394
00:28:56,025 --> 00:29:00,155
pani syn rzyga, pani wrzeszczy,
a ten chuj śpi. I wie pani, co myślę?”.

395
00:29:01,448 --> 00:29:04,909
<i>Tysiąc księżnych tańczy</i>
<i>A ich suknie niesie wiatr</i>

396
00:29:20,717 --> 00:29:23,762
Są tu jacyś gracze? Uwielbiam gry wideo.

397
00:29:23,845 --> 00:29:24,804
Gdzie jesteście?

398
00:29:24,888 --> 00:29:26,473
Więc tam siedzą prawiczki.

399
00:29:27,432 --> 00:29:28,433
Myślicie sobie...

400
00:29:30,351 --> 00:29:32,103
„Nie nazywaj nas prawiczkami.

401
00:29:32,187 --> 00:29:36,065
Po prostu robimy to rzadziej”.

402
00:29:38,359 --> 00:29:40,779
Gierki nie są już tylko dla prawiczków.

403
00:29:40,862 --> 00:29:43,740
Gracze są agresywni. Jesteśmy świrami.

404
00:29:44,574 --> 00:29:47,035
Np. znajomi grający w Fifę. Szaleństwo.

405
00:29:47,952 --> 00:29:51,748
To taka gra komputerowa.
Goście tracą panowanie nad sobą.

406
00:29:53,625 --> 00:29:54,834
„Ziomeczku.

407
00:29:56,878 --> 00:29:59,547
Dawaj do sypialni...

408
00:30:01,925 --> 00:30:04,636
pogramy w Fifę. Co ty na to?”.

409
00:30:05,678 --> 00:30:06,596
I co odpowiada?

410
00:30:06,679 --> 00:30:08,431
„Wydymam cię, chodź!

411
00:30:11,851 --> 00:30:13,311
Zrucham cię bez mydła.

412
00:30:14,270 --> 00:30:16,022
Chcę wjechać w twoją...”.

413
00:30:18,650 --> 00:30:21,277
- „Może najpierw kolacja?”
- „Wetknę ci w...!”

414
00:30:23,154 --> 00:30:25,949
To straszne. Ta gra epatuje przemocą.

415
00:30:26,658 --> 00:30:27,951
I wywołuje agresję.

416
00:30:28,493 --> 00:30:30,995
Gdy ktoś strzeli gola, oglądacie powtórkę.

417
00:30:33,164 --> 00:30:35,542
I tylko zdobywca bramki może ją pominąć.

418
00:30:38,461 --> 00:30:39,671
Pojebana sprawa.

419
00:30:41,214 --> 00:30:43,842
To bardzo upokarzająca sytuacja.

420
00:30:43,925 --> 00:30:45,552
„Gol!”

421
00:30:45,635 --> 00:30:47,637
„Gdybyś tylko mógł przewinąć...

422
00:30:48,638 --> 00:30:50,807
Cofnę, obejrzymy raz jeszcze”.

423
00:30:50,890 --> 00:30:55,395
„Gol...”

424
00:30:55,562 --> 00:30:56,437
„Przestań!”

425
00:30:58,606 --> 00:31:00,400
Kumpel nie chce pominąć.

426
00:31:01,359 --> 00:31:02,777
To jego chwila chwały.

427
00:31:03,736 --> 00:31:06,322
Będzie się z ciebie nabijał. Napawał się.

428
00:31:15,039 --> 00:31:16,875
„Kto tu rządzi?

429
00:31:16,958 --> 00:31:19,502
Gol!

430
00:31:27,677 --> 00:31:28,803
Mam coś dla ciebie.

431
00:31:31,014 --> 00:31:33,892
Mam to na piśmie. Rządzę”.

432
00:31:35,602 --> 00:31:37,103
To okropne.

433
00:31:46,070 --> 00:31:47,864
„Wydymam cię”. O co tu chodzi?

434
00:31:48,531 --> 00:31:50,491
Wiem, co to znaczy, ale czemu?

435
00:31:52,201 --> 00:31:54,954
Nie słuchamy samych siebie.

436
00:31:55,288 --> 00:31:56,915
Gdyby tak było naprawdę...

437
00:31:57,624 --> 00:32:00,418
Gdyby po meczu faktycznie tak było, spoko.

438
00:32:01,210 --> 00:32:02,086
Co nie?

439
00:32:14,223 --> 00:32:16,851
„Wyluzuj.

440
00:32:18,519 --> 00:32:19,771
To tylko gra.

441
00:32:21,648 --> 00:32:22,899
Nie przesadzaj.

442
00:32:22,982 --> 00:32:23,983
Dzień dobry pani.

443
00:32:26,653 --> 00:32:28,780
Nie, gramy w Fifę. Bawimy się.

444
00:32:29,989 --> 00:32:31,991
Kanapki z serem? Super.

445
00:32:32,951 --> 00:32:34,953
Ale dla niego bez sosu...

446
00:32:37,205 --> 00:32:38,164
Tak jest”.

447
00:32:39,457 --> 00:32:41,376
„Nie becz, stary.

448
00:32:43,378 --> 00:32:44,462
To twoja wina.

449
00:32:45,880 --> 00:32:48,549
Odkąd spadłeś z dachu,

450
00:32:49,133 --> 00:32:52,804
bo ktoś zabrał ci drabinę,
brakuje ci koordynacji”.

451
00:33:11,280 --> 00:33:14,450
Żyjemy w świecie opinii. Każdy jakąś ma.

452
00:33:14,534 --> 00:33:18,079
Wiem, co pomyśleliście,
gdy nazwałem się najlepszym komikiem.

453
00:33:18,496 --> 00:33:21,874
Każdy z nas ma jakąś opinię. Spoko.

454
00:33:21,958 --> 00:33:24,460
Ale sądzę, że to lekka przesada.

455
00:33:25,503 --> 00:33:28,965
Nawet strony porno
mają teraz sekcję komentarzy.

456
00:33:29,048 --> 00:33:29,882
Na...

457
00:33:31,009 --> 00:33:32,135
stronach porno...

458
00:33:33,177 --> 00:33:36,514
jest miejsce na komentarze.
I ludzie komentują.

459
00:33:37,515 --> 00:33:40,893
Mam zaufać opinii gościa
z opuszczonymi spodniami?

460
00:33:42,979 --> 00:33:45,648
To dziwne. „Nie zgadzam się!”.

461
00:33:49,694 --> 00:33:53,740
Co z nami nie tak? Komentujemy pornole.

462
00:33:53,823 --> 00:33:56,325
„Aktorka nie okazywała namiętności”.

463
00:33:58,536 --> 00:34:00,788
Przepraszam, Guillermo del Toro...

464
00:34:02,248 --> 00:34:04,333
że nie podeszło ci to arcydzieło.

465
00:34:04,792 --> 00:34:06,377
„Finał był słaby”.

466
00:34:09,172 --> 00:34:11,549
Dokładnie to przeczytałem.

467
00:34:12,925 --> 00:34:16,304
Wszyscy wiemy,
że porno zawsze kończy się tak samo.

468
00:34:17,221 --> 00:34:19,724
Tak samo. Płaczemy, ogarnięci smutkiem.

469
00:34:19,807 --> 00:34:21,893
Wszystkie kończą się...

470
00:34:23,311 --> 00:34:24,771
naszymi łzami.

471
00:34:26,314 --> 00:34:27,398
„Finał był słaby”.

472
00:34:27,482 --> 00:34:28,983
Zacząłem się zastanawiać.

473
00:34:29,108 --> 00:34:31,110
Tak, byłoby świetnie,

474
00:34:31,194 --> 00:34:34,197
gdyby w porno były
bardziej artystyczne zakończenia.

475
00:34:34,280 --> 00:34:37,700
Cudownie byłoby zrobić swoje,
obejrzeć ostatnią scenę

476
00:34:37,784 --> 00:34:39,994
i prawdziwie kinowe zakończenie.

477
00:34:40,078 --> 00:34:42,830
Byłoby super, gdyby aktor...

478
00:34:45,625 --> 00:34:46,751
Facet robi swoje...

479
00:34:48,294 --> 00:34:49,170
a dziewczyna...

480
00:35:08,523 --> 00:35:09,899
„Widzę martwych ludzi”.

481
00:35:09,982 --> 00:35:10,900
To by było coś.

482
00:35:13,111 --> 00:35:14,529
Mogłoby tak być.

483
00:35:20,993 --> 00:35:25,331
To, że mało obchodzi mnie
opinia ludzi na jakiś temat,

484
00:35:25,414 --> 00:35:27,250
ma związek z moim wychowaniem.

485
00:35:27,500 --> 00:35:31,671
Uodporniłem się na to,
bo pochodzę z dużej rodziny.

486
00:35:31,754 --> 00:35:33,506
Mam pięcioro rodzeństwa.

487
00:35:33,589 --> 00:35:36,425
Jestem ostatni z sześciorga. Najmłodszy!

488
00:35:37,051 --> 00:35:41,139
Wszyscy próbowali mnie wychowywać.
Zalewali mnie swoimi opiniami.

489
00:35:41,222 --> 00:35:42,640
Kiedyś powiedziałem:

490
00:35:42,723 --> 00:35:43,724
„Tato!

491
00:35:46,394 --> 00:35:47,645
Chcę zostać aktorem”.

492
00:35:49,689 --> 00:35:51,858
A tata, prosto z serca,

493
00:35:52,108 --> 00:35:56,028
z empatią powiedział to,
co powiedziałby każdy kochający ojciec:

494
00:35:56,571 --> 00:35:58,906
„Chcesz zostać gejem!

495
00:36:01,325 --> 00:36:03,161
Nie możesz być inżynierem

496
00:36:03,244 --> 00:36:06,914
jak twój brat,
kolejny brat i jeszcze jeden brat?”.

497
00:36:08,249 --> 00:36:10,877
- „Jestem psychologiem”.
- „Teraz ja mówię!”

498
00:36:15,923 --> 00:36:19,927
Było nas sześcioro. Więc rodzice
uprawiali seks sześć razy. Fuj!

499
00:36:20,928 --> 00:36:22,346
Przynajmniej sześć razy.

500
00:36:23,848 --> 00:36:25,474
Co najmniej sześć razy

501
00:36:25,558 --> 00:36:28,144
ojciec powiedział do mamy: „Dawaj, mała”.

502
00:36:31,105 --> 00:36:33,524
Dorastałem, słuchając ich opinii...

503
00:36:33,608 --> 00:36:38,571
Jeśli o czymś marzycie
lub chcecie zmienić coś w życiu,

504
00:36:38,654 --> 00:36:41,199
powinniście mieć kogoś, kto was wspiera.

505
00:36:41,282 --> 00:36:45,912
Szczęśliwie się złożyło,
że jeden z braci zawsze mnie wspierał.

506
00:36:45,995 --> 00:36:50,166
Rzadko zdarza się trafić na kogoś,
kto nas bezinteresownie wspiera.

507
00:36:50,249 --> 00:36:52,126
To pewnie ma coś wspólnego...

508
00:36:52,210 --> 00:36:56,714
To zabrzmi dziwnie, ale to chyba przez to,
że jest upośledzony od urodzenia.

509
00:36:57,673 --> 00:36:59,467
Niektórzy parsknęli, świetnie.

510
00:37:00,718 --> 00:37:02,887
„Upośledzony, ale śmieszne.

511
00:37:04,513 --> 00:37:06,432
Cóż za zabawne słowo”.

512
00:37:09,769 --> 00:37:14,315
Mój brat Pedro urodził się
z mózgowym porażeniem dziecięcym.

513
00:37:14,398 --> 00:37:18,569
To upośledzenie psychoruchowe.

514
00:37:18,653 --> 00:37:21,572
Powiedzmy, że zawsze miał
intelekt 12-latka.

515
00:37:21,656 --> 00:37:25,159
Więc mając siedem lat, był geniuszem.
Ale nie w tym rzecz.

516
00:37:31,916 --> 00:37:33,125
Wróćmy do tematu.

517
00:37:34,627 --> 00:37:39,006
Szkopuł w tym, że wszyscy
traktowali go z wielką czułością.

518
00:37:39,090 --> 00:37:41,759
„Chcesz zostać aktorem? Świetnie”.

519
00:37:41,842 --> 00:37:44,512
Zawsze z miłością. Posłuchajcie tego.

520
00:37:44,679 --> 00:37:48,557
Byliśmy na <i>Legionie Samobójców</i>
i mu się podobało. Więc o takiej...

521
00:37:51,352 --> 00:37:53,521
bezwarunkowej miłości mówię.

522
00:37:54,272 --> 00:37:57,525
Zawsze mnie wspierał.
Każdy powinien mieć kogoś takiego.

523
00:37:57,608 --> 00:38:01,779
Zawsze powtarzam, że komedia
to wielkie schody z masą stopni.

524
00:38:01,862 --> 00:38:05,449
Wspinasz się powolutku,
korzystając ze wsparcia bliskich.

525
00:38:05,533 --> 00:38:08,202
Twój pierwszy występ jest bardzo ważny.

526
00:38:08,286 --> 00:38:11,580
Nie wiem, czy kojarzycie,
ale parę lat temu wystąpiłem

527
00:38:11,664 --> 00:38:12,790
dla Netflixa.

528
00:38:13,124 --> 00:38:16,502
Może ktoś oglądał. Niektórzy tak. Super.

529
00:38:17,211 --> 00:38:19,839
Nie winię was.
To nie było nic szczególnego.

530
00:38:20,506 --> 00:38:21,882
Jest coraz lepiej...

531
00:38:24,010 --> 00:38:26,137
Pamiętam dzień premiery.

532
00:38:26,637 --> 00:38:28,556
To był wyjątkowy dzień.

533
00:38:28,639 --> 00:38:33,227
Byłem w Hermosillo, kończyłem tournée.
Zainteresowanie było znikome.

534
00:38:33,311 --> 00:38:36,105
Tournée... cieszyło się
marnym zainteresowaniem.

535
00:38:36,397 --> 00:38:40,067
Przyszło może 35 osób.
I to sumując wszystkie występy.

536
00:38:41,736 --> 00:38:43,195
Trzydzieści pięć osób.

537
00:38:43,279 --> 00:38:46,574
Występ w Hermosillo dobiegł końca,
więc wracam do hotelu,

538
00:38:46,657 --> 00:38:48,826
bo nie było tam za wiele do roboty...

539
00:38:50,202 --> 00:38:53,789
Nocą zadzwonił telefon,
który odmienił moje życie.

540
00:38:53,873 --> 00:38:55,666
Dzwoni siostra i mówi:

541
00:38:55,750 --> 00:39:00,296
„Wiem, że dziś premiera,
bardzo ważny dzień,

542
00:39:00,379 --> 00:39:02,048
ale muszę ci coś powiedzieć.

543
00:39:02,173 --> 00:39:05,926
Pedro właśnie dowiedział się,
że ma raka przełyku”.

544
00:39:08,763 --> 00:39:09,597
I...

545
00:39:10,014 --> 00:39:11,807
Wiem, co sobie myślicie.

546
00:39:12,058 --> 00:39:14,435
„Zaraz zrobi się przykro”.

547
00:39:16,854 --> 00:39:18,564
I macie rację.

548
00:39:19,482 --> 00:39:22,818
Kupiliście bilet na raka. Proszę bardzo.

549
00:39:23,694 --> 00:39:25,946
Witamy w Rakolandii. Pomówmy...

550
00:39:28,824 --> 00:39:34,330
Dziwna sprawa, bo pierwszym pytaniem,
gdy słyszysz o raku, jest: „Dlaczego?”.

551
00:39:34,538 --> 00:39:39,251
„Dlaczego mój brat, który nie kłamie,
stroni od używek i emanuje miłością?

552
00:39:39,335 --> 00:39:41,837
Czemu nie Trump?”. Głośno myślę.

553
00:39:44,090 --> 00:39:45,925
Na to nie ma odpowiedzi.

554
00:39:46,008 --> 00:39:50,930
Dziwnie się czuję, mówiąc tu o raku,
ale myślę, że powinniśmy o tym pogadać.

555
00:39:51,013 --> 00:39:55,184
To powszechna choroba,
a z jakiegoś powodu nikt o niej nie mówi.

556
00:39:56,519 --> 00:39:59,230
Nie mówimy o tym głośno.

557
00:40:00,398 --> 00:40:04,235
Otyłość, nadciśnienie i cukrzyca
to najczęstsze przyczyny śmierci,

558
00:40:04,318 --> 00:40:08,114
ale nie odniosłem wrażenia,
by cukrzyca była tematem tabu.

559
00:40:09,073 --> 00:40:10,950
„Co mogę ci powiedzieć, Luis?

560
00:40:12,701 --> 00:40:14,036
Cóż...

561
00:40:16,455 --> 00:40:18,457
jeśli będziesz czegoś potrzebować...

562
00:40:19,500 --> 00:40:22,086
poza jedzeniem, jesteśmy tu dla ciebie”.

563
00:40:23,337 --> 00:40:26,090
Luis nie czuje tego tabu.

564
00:40:29,051 --> 00:40:31,512
Cukrzyca to nadal straszna choroba,

565
00:40:31,595 --> 00:40:35,099
ale nauczyliśmy się z nią żyć.
Jednak o raku nie rozmawiamy.

566
00:40:35,891 --> 00:40:38,519
Podnieście ręce, jeśli ktoś z was...

567
00:40:39,728 --> 00:40:42,440
sam miał albo zna kogoś, kto miał raka.

568
00:40:42,523 --> 00:40:46,652
I trzymajcie w górze. Nie opuszczajcie.

569
00:40:46,735 --> 00:40:47,820
Niech ci,

570
00:40:47,903 --> 00:40:51,574
którzy się nie zgłosili,
rozejrzą się i zobaczą, ilu podniosło.

571
00:40:52,283 --> 00:40:55,327
Rak istnieje. Dziękuję.
Ale nie rozmawiamy o nim.

572
00:40:55,744 --> 00:40:57,830
To dość przykry proces.

573
00:40:57,913 --> 00:41:01,500
Rodzina albo trzyma się razem,
albo oddala się od siebie.

574
00:41:02,042 --> 00:41:05,880
Szczęśliwie moja trzymała się razem.
I to naprawdę blisko...

575
00:41:06,338 --> 00:41:08,132
Stworzyliśmy silną więź.

576
00:41:09,133 --> 00:41:11,260
Cztery grupy na WhatsAppie.

577
00:41:12,344 --> 00:41:14,722
Jedna rodzina, cztery grupy.

578
00:41:15,097 --> 00:41:20,394
Kojarzycie własne rodzinne grupy?
Pomnóżcie to przez cztery.

579
00:41:21,687 --> 00:41:25,232
W grupie byli wszyscy.
Rodzeństwo, rodzice,

580
00:41:25,316 --> 00:41:27,651
wujkowie, psy... Wszyscy.

581
00:41:27,943 --> 00:41:29,361
Grupa motywacyjna.

582
00:41:29,445 --> 00:41:34,742
„Będziemy walczyć.
Wszystko będzie dobrze. Odwagi!”.

583
00:41:39,830 --> 00:41:43,834
W innej było mniej członków.
„Wcale nie jest tak kolorowo.

584
00:41:44,835 --> 00:41:46,879
Tylko nie mówcie psom.

585
00:41:46,962 --> 00:41:48,088
Nie mogą wiedzieć”.

586
00:41:48,923 --> 00:41:51,926
Była też mała grupa,
w której zbieraliśmy składki.

587
00:41:52,259 --> 00:41:56,722
Ludzie z niej wychodzili.
„Ten i ten opuścił grupę”.

588
00:41:57,556 --> 00:42:00,643
Skończyło się na tym,
że sam sobie wysyłałem memy.

589
00:42:01,560 --> 00:42:04,063
Dla własnej motywacji.

590
00:42:06,106 --> 00:42:07,942
Dziwnie mieć tak zżytą rodzinę.

591
00:42:08,025 --> 00:42:12,571
Jak na ironię zbliżyliśmy się do siebie
w tak marnej sytuacji.

592
00:42:12,738 --> 00:42:14,615
To naprawdę dziwne.

593
00:42:14,698 --> 00:42:17,451
Przed operacją brat potrzebował krwi.

594
00:42:17,535 --> 00:42:21,914
Operacja wycięcia guza przełyku...
to ekstremalna sprawa.

595
00:42:21,997 --> 00:42:24,166
Wyciągają i guza, i przełyk.

596
00:42:24,542 --> 00:42:27,211
Następnie robią drugi przełyk z żołądka.

597
00:42:28,170 --> 00:42:29,171
To serio możliwe.

598
00:42:31,173 --> 00:42:32,174
Mówisz lekarzowi:

599
00:42:32,258 --> 00:42:34,134
„A tu poproszę dłoń.

600
00:42:35,886 --> 00:42:38,264
Spójrzcie, jak nią wywijam!”.

601
00:42:41,308 --> 00:42:43,310
Potrzebowaliśmy sporo krwi.

602
00:42:43,394 --> 00:42:45,646
Jeden z moich braci wstawił posta:

603
00:42:45,729 --> 00:42:48,399
„Ja nie oddaję. Mam błękitną krew”.

604
00:42:52,861 --> 00:42:54,071
No sorry.

605
00:42:55,030 --> 00:42:58,534
Przeczytałem to ja, rodzinny komik...

606
00:43:03,038 --> 00:43:04,456
To była zniewaga.

607
00:43:05,624 --> 00:43:06,834
„Jesteś inżynierem!

608
00:43:08,627 --> 00:43:10,671
Rób swoje i mnie nie wkurwiaj!”.

609
00:43:12,923 --> 00:43:16,719
Tak się wściekłem,
że musiałem mieć ostatnie słowo.

610
00:43:16,802 --> 00:43:18,554
Puenta musiała być moja.

611
00:43:18,637 --> 00:43:19,597
Więc piszę:

612
00:43:19,680 --> 00:43:22,057
„Ja nie oddaję, bo mam syfilis”.

613
00:43:24,518 --> 00:43:25,519
Miałem to gdzieś.

614
00:43:33,527 --> 00:43:36,071
Nie skumałem, że w grupie były też dzieci.

615
00:43:38,198 --> 00:43:41,243
Zapytały: „Wujku, co to jest syfilis?”.

616
00:43:42,036 --> 00:43:44,830
„Spokojnie, kuzynku, już wyszukuję”.

617
00:43:44,913 --> 00:43:45,831
I wrzuca fotki.

618
00:43:50,210 --> 00:43:54,673
Oddawanie krwi jest trudne.
Łatwiej dostać wizę do Stanów.

619
00:43:55,591 --> 00:43:57,760
Na to przynajmniej jest szansa.

620
00:43:58,135 --> 00:44:02,640
Dostajesz kwestionariusz z masą pytań.
Zaczyna się naprawdę niewinnie.

621
00:44:02,723 --> 00:44:05,017
Wygląda to tak: „Śmiało.

622
00:44:06,727 --> 00:44:09,480
Przyjmę każdą grupę krwi”.

623
00:44:10,147 --> 00:44:12,149
Powoli zaczynają się problemy.

624
00:44:12,232 --> 00:44:14,860
Pierwsze pytanie:
„Dobrze się dziś czujesz?”.

625
00:44:19,239 --> 00:44:20,449
„No tak.

626
00:44:21,700 --> 00:44:23,702
Pozostaje kwestia raka, ale...

627
00:44:24,953 --> 00:44:26,997
odwaga przede wszystkim. Tak”.

628
00:44:29,375 --> 00:44:32,503
Kolejne pytanie: „Jesteś przeziębiony?

629
00:44:33,671 --> 00:44:35,506
Masz katar? Czujesz...?”.

630
00:44:35,589 --> 00:44:37,466
„Nie, wszystko gra”.

631
00:44:37,758 --> 00:44:40,511
„Czy boli cię brzuch, żołądek, jelita?”

632
00:44:40,594 --> 00:44:41,595
„Nie”.

633
00:44:42,304 --> 00:44:44,682
I kolejne: „Jesteś homoseksualistą?”.

634
00:44:47,559 --> 00:44:49,812
Czemu ten kwestionariusz się wydziera?

635
00:44:52,481 --> 00:44:54,733
Nie, ale co, jeśli bym był?

636
00:44:54,817 --> 00:44:57,653
Geje mają frappuccino zamiast krwi?

637
00:44:59,905 --> 00:45:03,575
„Nie. I już nie czuję się tak dobrze.

638
00:45:05,369 --> 00:45:09,248
Będę odpowiadać szczerze”.

639
00:45:09,748 --> 00:45:13,001
I kolejne pytanie. Naprawdę takie było.

640
00:45:13,085 --> 00:45:15,796
„Używałeś pokrytych krwią seks zabawek?”

641
00:45:18,298 --> 00:45:19,258
Co to ma być?

642
00:45:21,009 --> 00:45:23,137
Co to za pytanie?

643
00:45:24,888 --> 00:45:26,515
Brzmi jak impreza w sejmie.

644
00:45:29,143 --> 00:45:31,103
O co chodzi z tą krwią?

645
00:45:31,186 --> 00:45:33,689
Kupujesz dildo i moczysz we krwi, mówiąc...

646
00:45:34,982 --> 00:45:37,568
„I tak go użyję. Co mi tam”.

647
00:45:40,028 --> 00:45:41,029
„Nie”.

648
00:45:42,072 --> 00:45:45,409
Kolejne:
„Czy padłeś niedawno ofiarą gwałtu?”.

649
00:45:49,079 --> 00:45:50,289
Już pomijam gwałt...

650
00:45:52,124 --> 00:45:53,167
ale niedawno?

651
00:45:57,379 --> 00:46:00,674
Papier przyjmie wszystko.
I zapomni, zupełnie jak Meksyk.

652
00:46:02,885 --> 00:46:03,802
Kiepska sprawa.

653
00:46:08,182 --> 00:46:09,391
„Niedawno”.

654
00:46:09,892 --> 00:46:14,605
Najgorsze, że przy tym pytaniu
zaznaczyłem odpowiedź twierdzącą.

655
00:46:15,898 --> 00:46:18,233
„Grałem wczoraj w Fifę i tak wyszło”.

656
00:46:21,153 --> 00:46:22,070
W każdym razie...

657
00:46:24,281 --> 00:46:26,617
Nie oddałem krwi, ale nie powiem czemu.

658
00:46:27,993 --> 00:46:29,828
Nie interesujcie się.

659
00:46:32,498 --> 00:46:35,292
Poszedłem odwiedzić brata w szpitalu.

660
00:46:35,918 --> 00:46:39,004
To była jedna z najtrudniejszych rzeczy.

661
00:46:39,087 --> 00:46:42,466
Chwilę później zabrali go na operację.

662
00:46:42,800 --> 00:46:47,679
Ciężko jest patrzeć, jak ukochana osoba
wjeżdża na salę operacyjną,

663
00:46:47,763 --> 00:46:51,600
mając 50% szans na przeżycie
i 50% na rychłą śmierć.

664
00:46:51,683 --> 00:46:54,144
Zero procent wstrzymało się od głosu.

665
00:46:55,354 --> 00:46:56,980
To surowe dane. Więc...

666
00:46:57,606 --> 00:47:01,777
Gdy go zabierali,
obaj zareagowaliśmy na swój sposób.

667
00:47:01,902 --> 00:47:06,114
To kolejne, czego się nauczyłem.
Każdy z nas inaczej sobie z tym radzi.

668
00:47:06,198 --> 00:47:12,287
Jedni płaczą, inni żartują.
I w porządku, to poza naszą kontrolą.

669
00:47:12,621 --> 00:47:14,248
O tym też chcę porozmawiać.

670
00:47:14,331 --> 00:47:17,417
Humor pomaga radzić sobie z tym,
czego nie pojmujemy.

671
00:47:17,876 --> 00:47:19,795
Gdy go zabierali,

672
00:47:19,878 --> 00:47:22,756
ktoś zaczął płakać, inni rozmawiali...

673
00:47:22,840 --> 00:47:25,592
Ja nie wiedziałem, co się dzieje.

674
00:47:25,676 --> 00:47:27,678
Musiałem oprzeć się o ścianę.

675
00:47:28,262 --> 00:47:29,638
Zabrakło mi tchu.

676
00:47:30,264 --> 00:47:31,181
I mówię serio.

677
00:47:31,723 --> 00:47:34,810
Wtedy czujesz,
jaką siłę stanowi zjednoczona rodzina.

678
00:47:34,893 --> 00:47:37,479
Gdy przeżywałem najgorsze chwile w życiu,

679
00:47:37,896 --> 00:47:42,317
podeszła do mnie 12-letnia bratanica,

680
00:47:42,568 --> 00:47:47,072
przytulając mnie tak mocno,
jak jeszcze nikt w życiu.

681
00:47:47,155 --> 00:47:51,159
Nikt mnie jeszcze
tak szczerze nie przytulił.

682
00:47:51,743 --> 00:47:54,663
Powiedziała: „Nie martw się, wujku.

683
00:47:55,205 --> 00:47:57,082
Ten syfilis ci przejdzie”.

684
00:47:59,459 --> 00:48:00,335
Doskonałe.

685
00:48:18,520 --> 00:48:19,479
Ach te dzieci.

686
00:48:21,398 --> 00:48:24,401
Chciałbym powiedzieć,
że skończyło się dobrze.

687
00:48:24,484 --> 00:48:29,573
Niestety po półtora roku walki z rakiem,
który wywrócił do góry nogami

688
00:48:29,656 --> 00:48:34,286
życie mojej rodziny,
mój brat Pedro odszedł.

689
00:48:34,786 --> 00:48:37,831
Po dziesięciu chemioterapiach,
40 radioterapiach

690
00:48:37,915 --> 00:48:42,669
i operacji, którą zniósł bardzo dzielnie.

691
00:48:43,545 --> 00:48:44,630
Ani na chwilę...

692
00:48:45,255 --> 00:48:49,259
przez te półtora roku,
gdy próbowano go leczyć,

693
00:48:49,343 --> 00:48:53,972
nie przestał kochać nas
i podnosić na duchu.

694
00:48:54,056 --> 00:48:57,434
Chciałbym, żebyście wiedzieli,
jak wielkie miał serce.

695
00:48:58,143 --> 00:49:00,979
Byliśmy w jakichś
trzech czwartych terapii,

696
00:49:01,271 --> 00:49:05,275
Pedro schudł i dostał zapalenia płuc,
więc musiał trafić do szpitala.

697
00:49:05,359 --> 00:49:08,070
Tej nocy zostałem w szpitalu.

698
00:49:08,487 --> 00:49:09,321
I...

699
00:49:10,113 --> 00:49:15,285
rozmawiał z pielęgniarką,
która go myła i ubierała.

700
00:49:15,619 --> 00:49:19,915
Nagle zapytał: „Znasz Alexa Fernándeza?”.

701
00:49:21,124 --> 00:49:23,043
Na co ona: „A co to za leszcz?”.

702
00:49:25,671 --> 00:49:26,588
Nie winię jej.

703
00:49:29,049 --> 00:49:31,718
Na co on odpowiedział:

704
00:49:31,927 --> 00:49:34,930
„Jak to nie wiesz? Czeka za drzwiami.

705
00:49:35,138 --> 00:49:39,059
To komik. Najlepszy na świecie”.

706
00:49:42,020 --> 00:49:44,690
Skoro Pedro tak powiedział...

707
00:49:45,691 --> 00:49:46,566
ja mu wierzę.

708
00:49:46,692 --> 00:49:47,693
Dziękuję.

709
00:49:47,776 --> 00:49:48,777
Dobranoc.

710
00:49:48,860 --> 00:49:53,657
TEKST I WYSTĘP – ALEX FERNÁNDEZ

711
00:50:16,430 --> 00:50:18,015
Dziękuję, że przyszliście!

712
00:50:18,098 --> 00:50:20,100
Jebać raka! Dobranoc!

713
00:50:51,590 --> 00:50:55,761
PAMIĘCI PEDRA,
NAJLEPSZEGO BRATA POD SŁOŃCEM

714
00:50:57,512 --> 00:51:00,432
Napisy: Bartosz Zieliński



