1
00:00:02,000 --> 00:00:07,000
Downloaded from
YTS.MX

2
00:00:06,673 --> 00:00:07,674
Nic z tego.

3
00:00:07,757 --> 00:00:10,093
Zostało dziesięć sekund.

4
00:00:08,000 --> 00:00:13,000
Official YIFY movies site:
YTS.MX

5
00:00:10,176 --> 00:00:11,720
Nie dam rady, Pablo.

6
00:00:11,803 --> 00:00:13,763
- Jak się czujesz?
- Do dupy.

7
00:00:13,847 --> 00:00:15,390
- Dlaczego?
- Boję się.

8
00:00:15,473 --> 00:00:17,976
To twój drugi program dla Netflixa.

9
00:00:18,059 --> 00:00:19,936
- Będzie dobrze.
- Nie chcę!

10
00:00:20,020 --> 00:00:21,646
Boję się.

11
00:00:21,730 --> 00:00:22,897
To jest za trudne.

12
00:00:22,981 --> 00:00:25,025
Przygotowywałeś się trzy miesiące.

13
00:00:25,108 --> 00:00:27,027
Wszystko będzie dobrze.

14
00:00:27,986 --> 00:00:29,154
- Skup się.
- Tak.

15
00:00:29,237 --> 00:00:32,782
Pamiętasz, co powiedziałeś Biance,
gdy zaczynała liceum?

16
00:00:32,866 --> 00:00:35,577
- Że to bez sensu.
- To drugie.

17
00:00:35,660 --> 00:00:38,079
- Że powinna iść na wagary.
- Nie!

18
00:00:38,663 --> 00:00:42,083
Stała przy drzwiach,
nie chciała wejść, a ty powiedziałeś:

19
00:00:42,167 --> 00:00:45,253
„Bianca, odwaga to nie jest brak strachu.

20
00:00:45,336 --> 00:00:49,007
Odwaga to stawianie czoła wyzwaniom
pomimo strachu”.

21
00:00:50,008 --> 00:00:51,009
Nie mówiłem tego.

22
00:00:51,092 --> 00:00:53,261
A jeśli mówiłem, to kłamałem.

23
00:00:53,344 --> 00:00:54,345
Oddychaj.

24
00:00:54,429 --> 00:00:55,722
To zbyt trudne.

25
00:00:55,805 --> 00:00:58,141
Już zapłacili.

26
00:00:58,224 --> 00:01:00,769
Nie możemy zrezygnować.
Podpisaliśmy umowę.

27
00:01:00,852 --> 00:01:02,228
Policz do trzech.

28
00:01:03,229 --> 00:01:04,397
Jeden…

29
00:01:04,481 --> 00:01:06,107
- dwa…
- Idź.

30
00:01:09,277 --> 00:01:11,196
Nikogo tu nie ma.

31
00:01:14,949 --> 00:01:16,076
Sukinsyn.

32
00:01:30,423 --> 00:01:31,257
Dobra.

33
00:01:31,341 --> 00:01:35,970
Na tysiące sposobów mógłbym opisać,
czym jest dla mnie samotność.

34
00:01:36,554 --> 00:01:40,809
Dziecko w centrum handlowym,
całkiem same, szukające rodziców.

35
00:01:40,892 --> 00:01:43,144
Zgubiło się, nie wie, co począć.

36
00:01:43,228 --> 00:01:45,939
Beduin przemierzający Saharę.

37
00:01:46,022 --> 00:01:48,983
Wokół tylko piasek,
a jedynym towarzyszem – słońce.

38
00:01:50,610 --> 00:01:54,239
Żaglówka wywrócona do góry dnem
na otwartym morzu.

39
00:01:55,031 --> 00:01:55,865
Taka samotna.

40
00:01:56,282 --> 00:01:59,035
Dziecko w żaglówce, wokół tylko piasek,

41
00:01:59,119 --> 00:02:01,955
jedynym towarzyszem – słońce,
a w kabinie Beduin.

42
00:02:03,373 --> 00:02:06,501
Ale wiecie,
czym jest samotność dla komików?

43
00:02:07,377 --> 00:02:08,962
Oto samotność.

44
00:02:09,629 --> 00:02:11,172
Zupełnie pusta widownia.

45
00:02:11,256 --> 00:02:13,758
Jedna z najważniejszych sal
w Buenos Aires,

46
00:02:13,842 --> 00:02:17,804
1300 miejsc i ani jednego widza.

47
00:02:17,887 --> 00:02:19,222
Mamy pandemię.

48
00:02:19,305 --> 00:02:20,473
Są tylko kamery.

49
00:02:20,557 --> 00:02:23,560
W tym programie
śmiech będzie puszczany z taśmy.

50
00:02:24,352 --> 00:02:25,270
Śmiech z taśmy.

51
00:02:26,563 --> 00:02:30,483
Jeśli wszystko pójdzie dobrze,
wasz śmiech go zagłuszy.

52
00:02:30,567 --> 00:02:34,404
Dla samotnego komika
sztuczny śmiech jest jak homeopatia.

53
00:02:34,487 --> 00:02:37,198
Nie wiemy, czy działa,
ale czujemy się lepiej.

54
00:02:37,740 --> 00:02:39,409
Nie wiecie, jak tu jest.

55
00:02:39,492 --> 00:02:41,494
Ten ziąb! I wiatr!

56
00:02:42,537 --> 00:02:45,665
Powinienem to znać.
Urodziłem się w Bahía Blanca.

57
00:02:46,541 --> 00:02:50,962
To miasto oddalone o 437 kilometrów
od stolicy, w której teraz jesteśmy.

58
00:02:52,797 --> 00:02:55,800
Leży nad morzem. Ziąb i wiatr.

59
00:02:56,384 --> 00:03:00,597
Wiatr w Bahía Blanca pojawia się znikąd.
Znienacka psuje plany.

60
00:03:00,680 --> 00:03:04,100
My, miejscowi,
potrafimy chodzić pod kątem 45 stopni,

61
00:03:04,184 --> 00:03:07,562
tak żeby wiatr
nie przewrócił nas na tyłek.

62
00:03:07,645 --> 00:03:12,442
Moja rodzina to Baskowie i Włosi,
ludzie o gorących temperamentach.

63
00:03:14,360 --> 00:03:16,946
Ledwo łapią się do klasy średniej.

64
00:03:17,030 --> 00:03:20,283
Bliżej im do ćwierć-klasy.
Groszem nie śmierdzą.

65
00:03:20,366 --> 00:03:23,286
Wakacje spędzaliśmy w Monte Hermoso.

66
00:03:23,369 --> 00:03:26,748
Dlatego że nam się tam podobało?
Nie, było blisko i tanio.

67
00:03:26,831 --> 00:03:29,959
Jeździliśmy wszyscy:
mama, tata, brat i ja.

68
00:03:30,043 --> 00:03:33,796
Dokąd? Na plażę. Wyłącznie na plażę.

69
00:03:33,880 --> 00:03:34,839
Tylko plaża.

70
00:03:34,923 --> 00:03:39,594
Żadnych kolacji na mieście,
kukurydzy, lodów… Nic.

71
00:03:39,677 --> 00:03:43,348
Sprzedawcy widzieli,
jak bardzo spłukani są moi rodzice,

72
00:03:43,431 --> 00:03:45,433
i nawet nas nie zaczepiali.

73
00:03:45,516 --> 00:03:47,644
„Lody, lody czeko…

74
00:03:48,895 --> 00:03:49,729
ladowe!”

75
00:03:49,812 --> 00:03:53,399
Nie zwracali na nas uwagi.
Nie chcieli marnować energii.

76
00:03:53,483 --> 00:03:55,818
Uwielbiałem wieczory w Monte.

77
00:03:55,902 --> 00:03:57,612
Chodziliśmy do salonu gier.

78
00:03:57,695 --> 00:03:58,571
W rogu

79
00:03:59,322 --> 00:04:01,824
banda dzieciaków z zapałem gra w gry.

80
00:04:01,908 --> 00:04:03,743
Mnie wsadzają  mnie do Daytony.

81
00:04:03,826 --> 00:04:06,037
Chwytam kierownicę i jadę.

82
00:04:06,120 --> 00:04:07,830
Pierwszy zakręt i kraksa.

83
00:04:07,914 --> 00:04:09,207
„Przecież skręcałem”.

84
00:04:09,290 --> 00:04:10,833
Zaczynam od nowa.

85
00:04:10,917 --> 00:04:14,045
Ten sam zakręt i kraksa.
„Mamo, ale ja skręcałem!”

86
00:04:14,629 --> 00:04:16,923
Znów zaczynam. Zakręt i kraksa.

87
00:04:17,006 --> 00:04:19,425
„Wrzuć monetę”.

88
00:04:20,051 --> 00:04:21,469
Patrzę na inne dzieci.

89
00:04:22,679 --> 00:04:27,016
Grają w „Rety krety”.
Gdy kret wyłazi, trzeba go zdzielić w łeb.

90
00:04:27,100 --> 00:04:31,354
Im więcej kretów walniesz,
tym więcej punktów dostajesz.

91
00:04:31,437 --> 00:04:36,818
Potem idziesz do okienka
i wymieniasz 2000 punktów na lizaka.

92
00:04:37,402 --> 00:04:40,280
Stoję więc i czekam 20 minut na kreta.

93
00:04:42,115 --> 00:04:43,074
„Mamo, zepsute”.

94
00:04:43,157 --> 00:04:47,245
„Nie, Agustín, jest styczeń,
to nie sezon na krety”.

95
00:04:47,328 --> 00:04:49,956
„Manuel, robią nas w konia”.

96
00:04:50,039 --> 00:04:52,417
Manuel to mój brat. Nie mieliśmy żetonu.

97
00:04:52,500 --> 00:04:56,296
Przejrzałem podstęp rodziców
po grze w robaka.

98
00:04:56,379 --> 00:05:00,425
Robak był z włókna szklanego.
Przygrywała koreańska muzyka.

99
00:05:00,508 --> 00:05:04,178
Dzieciak siedzi tu, robak wije się
w rytm koreańskiej muzyki,

100
00:05:04,262 --> 00:05:05,513
a rodzice czekają.

101
00:05:05,596 --> 00:05:06,848
U nas było na odwrót.

102
00:05:06,931 --> 00:05:10,310
Ja siedziałem, robak się nie ruszał,
a rodzice robili tak.

103
00:05:10,393 --> 00:05:14,355
Oszukiwali nas.
Wstydzili się, że nie mają forsy.

104
00:05:14,439 --> 00:05:18,109
Przenosiliśmy się co dwa lata,
kiedy kończył się wynajem.

105
00:05:18,192 --> 00:05:20,695
Nie stać nas było na przedłużenie

106
00:05:20,778 --> 00:05:23,740
i szukaliśmy tańszego domu.

107
00:05:23,823 --> 00:05:27,368
Rodzice się wstydzili.
Nie wiem dlaczego, ale tak było.

108
00:05:27,452 --> 00:05:31,539
Nie chcieli, żebyśmy wiedzieli,
że się przeprowadziliśmy.

109
00:05:31,622 --> 00:05:33,708
Co więc robili? To było genialne.

110
00:05:33,791 --> 00:05:37,086
Nowy dom urządzali tak jak poprzedni.

111
00:05:38,004 --> 00:05:40,673
„Widzę, że się przeprowadziliśmy, tato.

112
00:05:40,757 --> 00:05:41,841
To oczywiste.

113
00:05:41,924 --> 00:05:44,510
Poszedłem się pobawić
z Martinem, sąsiadem,

114
00:05:44,594 --> 00:05:47,221
zadzwoniłem i otworzył
starzec z balkonikiem.

115
00:05:47,305 --> 00:05:50,266
To Benjamin Button albo pali crack,

116
00:05:50,350 --> 00:05:52,435
bo jeszcze wczoraj był normalny”.

117
00:05:53,519 --> 00:05:58,232
Tyle przeprowadzek odbiło się
na mojej osobowości. Zrobił się ze mnie…

118
00:05:58,316 --> 00:05:59,984
strachajło, cykor.

119
00:06:00,068 --> 00:06:03,363
Niby byłem odważny,
nie bałem się ciemności ani potworów,

120
00:06:03,446 --> 00:06:05,865
ale w każdym domu słyszałem nowe odgłosy

121
00:06:05,948 --> 00:06:09,369
i myślałem: „Tu coś mieszka.
To miejsce jest nawiedzone”.

122
00:06:09,452 --> 00:06:11,287
Do dziś nie lubię horrorów.

123
00:06:11,996 --> 00:06:14,374
Nigdy nie oglądam horrorów.

124
00:06:14,916 --> 00:06:16,376
Ani filmów o potworach.

125
00:06:16,459 --> 00:06:18,419
Boję się, mam koszmary.

126
00:06:18,503 --> 00:06:20,838
Potwory? Najwyżej Potwory i spółka.

127
00:06:20,922 --> 00:06:24,967
Moja dziewczyna, Fernanda, powiedziała,
żebyśmy obejrzeli Zakonnicę.

128
00:06:25,051 --> 00:06:28,012
Taki horror o szatańskiej zakonnicy,
która morduje.

129
00:06:28,096 --> 00:06:29,514
„Kochanie, to straszne”.

130
00:06:29,597 --> 00:06:32,433
„Agustín, proszę, obejrzyjmy to”.

131
00:06:32,517 --> 00:06:33,351
„Nie chcę”.

132
00:06:33,434 --> 00:06:35,770
„Zrobimy z tego randkę”.

133
00:06:35,853 --> 00:06:36,771
„Nie chcę”.

134
00:06:36,854 --> 00:06:40,566
Pomyślałem:
„Czas dorosnąć. Obejrzę zwiastun”.

135
00:06:40,650 --> 00:06:43,027
Sprawdzam, włączam.

136
00:06:43,111 --> 00:06:46,823
Zaczynał się tak:
„W kaplicy pewna zakonnica…”

137
00:06:46,906 --> 00:06:49,367
Obsrałem się ze strachu aż do kostek.

138
00:06:49,450 --> 00:06:52,495
Nie wytrzymałem nawet zwiastuna.
Nie lubię horrorów.

139
00:06:52,578 --> 00:06:56,958
Wciąż mi mówią o Stranger Things:
„Obejrzyj. Ma trzy sezony”.

140
00:06:57,041 --> 00:06:59,502
Nie chcę, boję się. Mam koszmary.

141
00:06:59,585 --> 00:07:00,545
„Ale obejrzyj!”

142
00:07:00,628 --> 00:07:04,715
Na autostradzie
widać reklamy Stranger Things.

143
00:07:04,799 --> 00:07:08,469
„Obejrzyj. Łysa dziewczyna
telepatycznie zmienia kanały TV”.

144
00:07:08,553 --> 00:07:10,096
„Ale ja nie chcę”.

145
00:07:10,179 --> 00:07:14,183
Ale po wielu namowach uznałem,
że muszę to obejrzeć.

146
00:07:14,267 --> 00:07:18,146
Sam się bałem. Mówię do Bianki, lat 12:
„Obejrzymy Stranger Things”.

147
00:07:18,229 --> 00:07:19,188
„To straszne”.

148
00:07:19,272 --> 00:07:20,940
„Bianca, obejrzyjmy to”.

149
00:07:21,023 --> 00:07:22,358
„Będę miała koszmary”.

150
00:07:22,442 --> 00:07:25,570
„Skarbie, nie bądź niemądra.
Będzie fajnie”.

151
00:07:25,653 --> 00:07:26,988
„Tato, to straszne”.

152
00:07:27,071 --> 00:07:30,491
„W tym domu ja rządzę.
Oglądamy Stranger Things”.

153
00:07:31,117 --> 00:07:33,536
Włączam więc Stranger Things.

154
00:07:37,665 --> 00:07:41,085
Daliśmy radę obejrzeć tylko jeden odcinek.
W biały dzień.

155
00:07:41,586 --> 00:07:45,882
A w nocy: „To nie było prawdziwe.
Demogorgony są z gumy. To tylko film”,

156
00:07:45,965 --> 00:07:48,009
powtarzała Bianca, aż zasnąłem.

157
00:07:48,092 --> 00:07:49,719
Nie lubię horrorów.

158
00:07:51,179 --> 00:07:53,181
Myślałem o swoim tacie.

159
00:07:53,264 --> 00:07:56,100
Jest impulsywnym facetem.
We wszystkim, co robił.

160
00:07:56,184 --> 00:07:58,644
Impulsywnym i nerwowym.

161
00:07:58,728 --> 00:08:01,856
Wybuchowa mieszanka,
trudna do opanowania.

162
00:08:01,939 --> 00:08:04,358
Bywa nie do zniesienia.

163
00:08:04,442 --> 00:08:08,863
Jest impulsywny do tego stopnia,
że zadaje pytanie i sam na nie odpowiada.

164
00:08:08,946 --> 00:08:11,741
„Jak się masz? Dobrze? Na to wygląda.

165
00:08:11,824 --> 00:08:14,785
Wczoraj wyglądałeś inaczej.
Oglądałem twój program.

166
00:08:14,869 --> 00:08:16,662
Co u Bianki? Na pewno dobrze.

167
00:08:16,746 --> 00:08:18,956
Nagrasz Szczęśliwy traf dla Netflixa?

168
00:08:19,040 --> 00:08:23,836
Zagraj na trąbce.
Ludzie to lubią. Będzie świetnie.

169
00:08:23,920 --> 00:08:25,838
Czy Bianca studiuje medycynę?”

170
00:08:25,922 --> 00:08:28,132
„Tato, Bianca ma 14 lat. Przestań”.

171
00:08:28,716 --> 00:08:30,676
Nie dopuszcza mnie do głosu.

172
00:08:30,760 --> 00:08:33,679
Buty wkłada przed skarpetkami.
Nie do zniesienia.

173
00:08:33,763 --> 00:08:35,681
Kiedy wydmuchuje nos,

174
00:08:35,765 --> 00:08:38,309
robi to tak mocno, że zawsze się boimy,

175
00:08:38,392 --> 00:08:41,270
że dostanie udaru i będzie inwalidą.

176
00:08:41,354 --> 00:08:44,148
Aż mu noga odskakuje z impetem.

177
00:08:44,232 --> 00:08:46,359
Jest bardzo impulsywny.

178
00:08:47,151 --> 00:08:49,070
Kiedy tata je lody, robi tak…

179
00:08:55,451 --> 00:08:56,536
Mózg mu zamarza.

180
00:08:56,619 --> 00:09:00,164
Nie ocknie się, póki mama
nie przyjdzie z ciepłym ręcznikiem.

181
00:09:00,248 --> 00:09:01,541
Bardzo impulsywny.

182
00:09:02,291 --> 00:09:06,420
Opowiadam znajomym pewną historię,
która oddaje jego charakter.

183
00:09:06,504 --> 00:09:07,421
Opowiedzieć ją?

184
00:09:07,505 --> 00:09:09,382
Tak? Nie? Opowiedzieć?

185
00:09:09,465 --> 00:09:10,967
Opowiem. Jest krótka.

186
00:09:11,050 --> 00:09:13,386
Odchodzę od scenariusza, ale warto.

187
00:09:13,469 --> 00:09:16,973
Mój ojciec zajmuje się garncarstwem.
Robi rzecz z gliny.

188
00:09:17,056 --> 00:09:19,850
To kreatywny facet. Rzeźbi też w drewnie.

189
00:09:19,934 --> 00:09:22,061
Odziedziczyłem tę pasję do drewna.

190
00:09:22,687 --> 00:09:25,439
Jakiś czas temu
odwiedziłem go w Bahía Blanca.

191
00:09:25,523 --> 00:09:28,401
Piję mate z mamą, a tata woła:

192
00:09:28,484 --> 00:09:30,611
„Chodź tu, Agustín.

193
00:09:30,695 --> 00:09:33,030
Podejdź tutaj”.

194
00:09:33,114 --> 00:09:34,615
Idę więc. „Co tam, tato?”

195
00:09:34,699 --> 00:09:35,992
„Słuchaj. Wiesz co?”

196
00:09:36,075 --> 00:09:37,493
„Wolniej, tato”.

197
00:09:37,577 --> 00:09:38,661
„Posłuchaj mnie.

198
00:09:39,245 --> 00:09:40,580
Od jakiegoś czasu

199
00:09:40,663 --> 00:09:42,999
nie mam weny, nie wiem, co lepić.

200
00:09:43,082 --> 00:09:44,584
Jesteś artystą…

201
00:09:44,667 --> 00:09:45,626
Czytałem,

202
00:09:45,710 --> 00:09:49,338
że artyści mają coś takiego,
co pobudza wyobraźnię.

203
00:09:49,422 --> 00:09:50,590
Masz to?”

204
00:09:50,673 --> 00:09:51,591
„Nie rozumiem”.

205
00:09:51,674 --> 00:09:52,508
„Takie coś”.

206
00:09:52,592 --> 00:09:53,467
„Tato?

207
00:09:56,387 --> 00:09:57,680
Czy ty…

208
00:09:57,763 --> 00:10:00,433
Czy ty prosisz mnie o trawkę?”

209
00:10:00,516 --> 00:10:02,101
„Cicho, bo mama usłyszy”.

210
00:10:02,184 --> 00:10:05,313
„Mama pali z przyjaciółkami w Monte.

211
00:10:05,396 --> 00:10:09,025
Nie wygłupiaj się. Prosisz o narkotyki?
Nie mam i nie używam.

212
00:10:09,108 --> 00:10:11,485
Naprawdę nie mam.

213
00:10:11,569 --> 00:10:13,904
Poza tym jestem dość znany.

214
00:10:13,988 --> 00:10:15,531
Muszę dawać przykład.

215
00:10:15,615 --> 00:10:17,533
Nie mam marihuany.

216
00:10:21,120 --> 00:10:23,372
Tato, odwiedził mnie dziś Ruter.

217
00:10:23,456 --> 00:10:26,000
Znasz Rutera? To mój stary kumpel.

218
00:10:26,083 --> 00:10:28,919
Jest rolnikiem, ma ogród,
lubi eksperymentować.

219
00:10:29,003 --> 00:10:32,298
Robi hybrydy, krzyżuje rośliny,
pomidory, bazylię,

220
00:10:32,381 --> 00:10:35,384
a raz mały ptaszek
przypadkiem przyniósł mu nasionko

221
00:10:35,468 --> 00:10:37,637
i chłopak ma mnóstwo marihuany.

222
00:10:37,720 --> 00:10:39,513
Wszystkie odmiany:

223
00:10:39,597 --> 00:10:43,142
kryptonit, manduria,
somba, teque, puppy, rusca.

224
00:10:43,225 --> 00:10:44,518
Upalisz się na maksa.

225
00:10:44,602 --> 00:10:46,687
Przyniósł mi taki słoik.

226
00:10:46,771 --> 00:10:48,230
Ale musisz uważać.

227
00:10:48,314 --> 00:10:49,899
Bierzesz bucha i czekasz.

228
00:10:49,982 --> 00:10:52,526
Jak na rybach.
Rzucasz i czekasz na branie.

229
00:10:52,610 --> 00:10:55,655
Musisz uważać,
bo jesteś bardzo impulsywny.

230
00:10:55,738 --> 00:10:57,823
Tato, bardzo cię proszę”.

231
00:10:58,324 --> 00:11:01,035
Dałem mu słoik i wróciłem do Buenos Aires.

232
00:11:01,118 --> 00:11:04,580
Później poleciałem do Kordoby.

233
00:11:04,664 --> 00:11:08,167
Miałem dwa spektakle z chłopakami.

234
00:11:08,250 --> 00:11:10,378
Pomiędzy występami idę do garderoby.

235
00:11:10,878 --> 00:11:12,004
Włączam telefon,

236
00:11:12,088 --> 00:11:16,509
a tam 12 nieodebranych połączeń
od mojego brata, który jest w USA,

237
00:11:16,592 --> 00:11:18,719
i 14 od mamy.

238
00:11:19,637 --> 00:11:22,848
Było dla mnie jasne,
że tata zginął śmiercią tragiczną.

239
00:11:22,932 --> 00:11:25,309
Inaczej też by do mnie dzwonił.

240
00:11:25,393 --> 00:11:27,478
Dzwonię więc do brata i myślę:

241
00:11:27,561 --> 00:11:31,273
„Czy mu wszystko powiedziałem?
Czy się z nim pożegnałem?”.

242
00:11:31,357 --> 00:11:32,775
„Manuel, co się stało?”

243
00:11:32,858 --> 00:11:35,903
„Zadzwoń do mamy, tata oszalał”.

244
00:11:35,986 --> 00:11:37,905
„Mamo, o co chodzi?”

245
00:11:37,988 --> 00:11:41,534
„Co ty dałeś ojcu? Naćpał się”.

246
00:11:42,535 --> 00:11:46,330
W tle słyszę: „Zalegalizować marihuanę!”.

247
00:11:46,414 --> 00:11:48,165
Pewnie tam biega w kółko.

248
00:11:48,249 --> 00:11:49,792
Mówię: „Mamo, spokojnie”.

249
00:11:49,875 --> 00:11:52,086
„Agustín, mam dzwonić pod 911”?

250
00:11:52,169 --> 00:11:56,257
„Nie, tam jest pół kilo trawki,
wszyscy trafimy do paki. Bianca też.

251
00:11:56,340 --> 00:11:58,008
Uspokój się, mamo”.

252
00:11:58,092 --> 00:11:59,009
„Co z tatą?”

253
00:11:59,093 --> 00:12:01,011
„Weź go na dwór”.
„On nie chce”.

254
00:12:01,095 --> 00:12:02,596
„Wyrzuć herbatnika.

255
00:12:02,680 --> 00:12:07,309
Kiedy wybiegnie i zacznie chodzić w kółko,
polej go wodą, a gdy się ocknie,

256
00:12:07,393 --> 00:12:10,730
daj mu czekoladę albo colę,
coś z dużą ilością cukru.

257
00:12:10,813 --> 00:12:13,607
Cukier, jak mówili mi chłopaki z zespołu,

258
00:12:13,691 --> 00:12:16,569
rozbija THC i to go otrzeźwi.

259
00:12:16,652 --> 00:12:17,486
Na razie”.

260
00:12:17,570 --> 00:12:20,781
Tak bardzo impulsywny jest mój tata.
Nie do zniesienia.

261
00:12:20,865 --> 00:12:21,949
Pewnego razu…

262
00:12:23,367 --> 00:12:25,202
się przeprowadziliśmy,

263
00:12:25,286 --> 00:12:27,413
a dom był mniejszy od poprzedniego.

264
00:12:27,496 --> 00:12:30,583
Ojciec mówi: „Brakuje jednego pokoju”.

265
00:12:30,666 --> 00:12:32,209
„Oglądałeś ten dom”.

266
00:12:32,293 --> 00:12:34,170
„Ale brakuje pokoju”.

267
00:12:34,253 --> 00:12:35,629
„Nie da się go zrobić”.

268
00:12:35,713 --> 00:12:39,049
„Czemu nie?
Zainstaluje się belkę, zburzy ścianę,

269
00:12:39,133 --> 00:12:40,634
wstawi okno i wiatrak,

270
00:12:40,718 --> 00:12:43,262
komputer, parę obrazów i jest nowy pokój”.

271
00:12:43,345 --> 00:12:46,265
„Tato, nie dasz rady
zrobić tu nowego pokoju”.

272
00:12:46,348 --> 00:12:49,059
„Nie dam?”
Dwie godziny później kuł w ścianie.

273
00:12:51,312 --> 00:12:54,190
Rozwalił ją,
wstawił belkę i postawił nową.

274
00:12:54,273 --> 00:12:56,233
Zrobił nowy pokój

275
00:12:56,317 --> 00:12:57,943
w pięć godzin.

276
00:12:58,027 --> 00:13:02,198
Z elektryką, oświetleniem.
Wszystko idealnie.

277
00:13:02,281 --> 00:13:05,367
A mama, jak zawsze,

278
00:13:05,451 --> 00:13:09,622
z mate w ręku kibicowała tacie, mówiąc:

279
00:13:09,705 --> 00:13:12,374
„Roberto, jesteś kretynem.

280
00:13:12,458 --> 00:13:16,212
Za półtora roku się przeprowadzimy.
To strata pieniędzy”.

281
00:13:17,129 --> 00:13:19,298
Kuchnia jest mniejsza

282
00:13:19,381 --> 00:13:20,966
Łazienka większa

283
00:13:21,050 --> 00:13:24,637
Bez żyranta jestem nikim

284
00:13:25,221 --> 00:13:28,098
Wszyscy portierzy mają na imię Ramón

285
00:13:28,182 --> 00:13:31,519
Co dwa lata śpiewam tę piosenkę

286
00:13:32,394 --> 00:13:35,856
Przyjdź na kolację, ale przyjdź wcześnie

287
00:13:35,940 --> 00:13:40,027
Nic nie mogę znaleźć
Wszystko spakowane jest

288
00:13:40,611 --> 00:13:43,322
Z parteru przeprowadzka na szóste piętro

289
00:13:43,405 --> 00:13:46,075
Nie mogę znaleźć klucza
Znów coś pomieszałem?

290
00:13:48,077 --> 00:13:50,704
Miesiąc na kaucję

291
00:13:50,788 --> 00:13:53,707
Jeden, dwa, trzy na prowizję

292
00:13:55,835 --> 00:13:58,754
Oby poręczenie było ze stolicy

293
00:13:58,838 --> 00:14:01,423
Nie wyobrażam sobie życia tu

294
00:14:01,507 --> 00:14:02,967
O nie

295
00:14:03,050 --> 00:14:06,887
Nie wierzę w runy

296
00:14:06,971 --> 00:14:10,558
Tarot nie przekonuje mnie

297
00:14:10,641 --> 00:14:14,228
Ludovica mówi
Że w chińskim kalendarzu

298
00:14:14,311 --> 00:14:18,023
Jestem lokatorem

299
00:14:18,107 --> 00:14:20,150
Harmonijka.

300
00:14:20,234 --> 00:14:22,027
Miałem taką jedną…

301
00:14:22,111 --> 00:14:24,238
Gdzieś jest pudło z harmonijkami,

302
00:14:24,321 --> 00:14:26,365
nagrywarką, magnetowidem…

303
00:14:26,448 --> 00:14:29,201
Znalazłeś? Podpisałem je.

304
00:14:29,285 --> 00:14:30,369
Odpieprz się.

305
00:14:31,537 --> 00:14:34,665
Podróżuję lekko jak wiatr

306
00:14:34,748 --> 00:14:38,502
Mieszkania nie mam

307
00:14:39,211 --> 00:14:42,506
Ukulele, łóżko i szafa

308
00:14:42,590 --> 00:14:45,426
Co dwa lata muszę się przeprowadzać

309
00:14:46,802 --> 00:14:49,638
Nie znoszę swojej sąsiadki

310
00:14:49,722 --> 00:14:52,850
Nie odzywamy się do sobie
Chemii między nami brak

311
00:14:54,643 --> 00:14:57,354
Nienawidzę jej gównianego pieska

312
00:14:57,438 --> 00:15:00,190
Ona nienawidzi mnie, bo palę trawkę

313
00:15:00,274 --> 00:15:01,817
To ojciec! Nie ja!

314
00:15:01,901 --> 00:15:04,361
Nie wierzę w runy

315
00:15:04,445 --> 00:15:05,404
Nie

316
00:15:05,487 --> 00:15:08,782
Tarot nie przekonuje mnie

317
00:15:09,366 --> 00:15:13,162
Ludovica mówi
Że w chińskim kalendarzu

318
00:15:13,245 --> 00:15:17,458
Jestem lokatorem

319
00:15:21,837 --> 00:15:26,050
Podoba mi się ten broadwayowski finał
z wyimaginowanym kapeluszem.

320
00:15:26,133 --> 00:15:28,427
„Jeśli chodzi o zabawki,

321
00:15:28,510 --> 00:15:32,640
to muszą być małe i poręczne,

322
00:15:32,723 --> 00:15:34,558
żeby się mieściły w pudełku”.

323
00:15:34,642 --> 00:15:36,477
Tak mówili moi rodzice.

324
00:15:36,560 --> 00:15:37,770
Miałem dwie zabawki.

325
00:15:37,853 --> 00:15:39,104
I byłem szczęśliwy.

326
00:15:39,772 --> 00:15:43,609
Miałem białego wojownika ninja i Rambo.

327
00:15:44,193 --> 00:15:46,070
Pamiętacie Rambo?

328
00:15:46,153 --> 00:15:49,406
Był świetny, prawda?

329
00:15:49,490 --> 00:15:51,992
Rambo w obcisłych dżinsach.

330
00:15:52,076 --> 00:15:54,578
Takich spodni wtedy nie było.

331
00:15:54,662 --> 00:15:57,748
Rambo miał grube uda i krocze aż dotąd.

332
00:15:57,831 --> 00:16:00,417
„Jak leci, Rambo?

333
00:16:00,501 --> 00:16:01,919
Często ćwiczysz?”

334
00:16:02,002 --> 00:16:05,589
Wielkie bicepsy, bandana,
spocone długie włosy.

335
00:16:05,673 --> 00:16:07,049
Rambo to był gość!

336
00:16:07,132 --> 00:16:09,093
Długi nóż w pochwie.

337
00:16:09,176 --> 00:16:11,095
Wyglądał jak drugi penis.

338
00:16:11,178 --> 00:16:13,889
Patrzyłem na niego
i mówiłem: „Rambo, do mnie”.

339
00:16:14,598 --> 00:16:16,767
„Zabiję cię, draniu”, mówił ninja.

340
00:16:16,850 --> 00:16:18,936
„Zginiesz”. Rambo na to: „Jazda!”.

341
00:16:25,859 --> 00:16:28,445
Trochę się całowali.

342
00:16:28,529 --> 00:16:32,449
Nie robiliście tego?
Nie ustawialiście ich, żeby się zabawili?

343
00:16:32,533 --> 00:16:35,536
Był giętki, ogarniał wszystkie pozycje.
Kamasutra, 69…

344
00:16:35,619 --> 00:16:38,038
Nikt z was tego nie robił?

345
00:16:38,122 --> 00:16:39,039
Nie…

346
00:16:39,581 --> 00:16:43,836
Nie wsadzaliście sobie Rambo do tyłka,
kiedy mieliście 7 lat?

347
00:16:48,132 --> 00:16:50,384
A ja tak. To była…

348
00:16:51,176 --> 00:16:54,096
faza odkrywania samego siebie.

349
00:16:54,179 --> 00:16:56,724
Miałem obsesję na punkcie lalek i seksu.

350
00:16:56,807 --> 00:16:59,309
Ukrywałem Rambo i wszędzie go zabierałem.

351
00:16:59,393 --> 00:17:03,814
Moja kuzynka, Paula, która żyła
w innej rzeczywistości ekonomicznej,

352
00:17:03,897 --> 00:17:07,026
miała wspaniały,
wielgaśny domek dla lalek…

353
00:17:07,109 --> 00:17:08,318
I 14 lalek.

354
00:17:08,402 --> 00:17:10,904
Wziąłem Rambo i poszedłem do Pauli.

355
00:17:10,988 --> 00:17:12,489
Wrzuciłem Rambo

356
00:17:12,573 --> 00:17:15,409
i pomyślałem: „No to będzie się działo”.

357
00:17:15,492 --> 00:17:17,536
Gdy wróciłem, Rambo miał makijaż.

358
00:17:17,619 --> 00:17:21,081
„Brawo, Rambo! Jesteś postępowy”.
I go zabrałem.

359
00:17:22,708 --> 00:17:27,629
Ale ani Rambo, ani lalki,
ani biały ninja nie liczyły się tak,

360
00:17:27,713 --> 00:17:31,467
jak przekonanie rodziców,
żeby mi kupili pewną rzecz.

361
00:17:31,550 --> 00:17:32,468
Nie wiem czemu.

362
00:17:33,135 --> 00:17:36,972
To była zwykła zabawka,
ale ja nie chciałem niczego innego.

363
00:17:37,056 --> 00:17:40,309
Rezygnowałem z imprez,
mogłem pościć przez tydzień…

364
00:17:41,935 --> 00:17:44,772
Chciałem mieć plastikową wywrotkę.

365
00:17:44,855 --> 00:17:46,148
Taką nie do zepsucia.

366
00:17:46,899 --> 00:17:51,653
Nie wiem, z jakiego materiału była,
ale armia USA robiła z niego czołgi.

367
00:17:52,738 --> 00:17:54,364
Niezniszczalna wywrotka.

368
00:17:54,448 --> 00:17:57,993
„Mamo, kup mi tę wywrotkę.
Tato, nie poproszę o nic więcej.

369
00:17:58,077 --> 00:18:00,621
Kupcie mi tę wywrotkę.

370
00:18:00,704 --> 00:18:05,125
Wywrotkę…

371
00:18:05,709 --> 00:18:06,794
Nie kupili jej.

372
00:18:06,877 --> 00:18:07,878
Nie kupili.

373
00:18:08,629 --> 00:18:11,131
Ale byłem łebskim sześciolatkiem

374
00:18:11,215 --> 00:18:16,345
i postanowiłem sam zdobyć
niezniszczalną plastikową wywrotkę.

375
00:18:16,428 --> 00:18:19,264
Wziąłem długopis, kartkę i napisałem:

376
00:18:19,348 --> 00:18:20,808
„Święty Mikołaju,

377
00:18:20,891 --> 00:18:22,768
chciałbym, żebyś pod choinkę

378
00:18:22,851 --> 00:18:26,438
przyniósł mi
niezniszczalną wywrotkę z plastiku.

379
00:18:27,648 --> 00:18:29,858
Całuję, Agustín Aristarán.

380
00:18:29,942 --> 00:18:34,154
PS W tym roku
przeprowadziliśmy się trzy razy.

381
00:18:34,238 --> 00:18:36,156
Uważaj, żebyś nie pomylił domów.

382
00:18:36,240 --> 00:18:38,575
Całuję jeszcze raz, Agustín Aristarán”.

383
00:18:39,409 --> 00:18:41,245
Narysowałem choinkę,

384
00:18:41,328 --> 00:18:44,248
świąteczne potrawy, cydr

385
00:18:44,790 --> 00:18:48,836
i dużo śniegu,
który w Argentynie tak często pada.

386
00:18:50,587 --> 00:18:52,923
List wysłałem 22 sierpnia.

387
00:18:53,006 --> 00:18:55,217
Trochę się denerwowałem. I czekałem.

388
00:18:55,801 --> 00:18:57,886
Czekałem w salonie,

389
00:18:57,970 --> 00:19:00,931
w którym zwykle stawialiśmy choinkę.

390
00:19:04,935 --> 00:19:06,645
Dwa dni później mama mówi:

391
00:19:06,728 --> 00:19:08,939
„Agustín, rozmawialiśmy z twoim ojcem

392
00:19:09,022 --> 00:19:12,818
i uważamy, że niezniszczalna wywrotka
jest trochę za droga

393
00:19:12,901 --> 00:19:14,278
dla Świętego Mikołaja”.

394
00:19:15,320 --> 00:19:16,572
„Sukinsyny.

395
00:19:18,031 --> 00:19:20,284
Czytacie moją korespondencję?”

396
00:19:20,367 --> 00:19:21,618
Napisałem drugi list.

397
00:19:21,702 --> 00:19:22,870
„Święty Mikołaju,

398
00:19:22,953 --> 00:19:27,416
ponieważ w moim domu
nie szanuje się poufności korespondencji,

399
00:19:27,499 --> 00:19:30,669
drugi list wysyłam inną drogą.

400
00:19:30,752 --> 00:19:33,672
Znasz Mariana Brancamonte,
mojego kolegę z klasy?

401
00:19:33,755 --> 00:19:35,883
Głupi blondyn, który siedzi za mną?

402
00:19:35,966 --> 00:19:39,428
W zeszłym roku był bardzo niegrzeczny.

403
00:19:39,511 --> 00:19:42,931
A i tak dałeś mu rower górski
z 18 przerzutkami i lampką.

404
00:19:43,015 --> 00:19:45,601
A mnie, mimo że zachowywałem się wzorowo,

405
00:19:45,684 --> 00:19:48,395
dałeś figurkę Niesamowitego Hulka.

406
00:19:49,104 --> 00:19:50,647
Nienawidzę cię, Mikołaju.

407
00:19:50,731 --> 00:19:52,816
Oczekuję, że w tym roku o północy

408
00:19:52,900 --> 00:19:56,236
dostanę niezniszczalną wywrotkę,

409
00:19:56,320 --> 00:19:59,281
bo inaczej spalę ci sanie, renifery

410
00:19:59,364 --> 00:20:00,908
i resztę sprzętu.

411
00:20:01,491 --> 00:20:02,326
Ty luju.

412
00:20:02,409 --> 00:20:05,162
Całuję, Agustín Aristarán”.

413
00:20:06,997 --> 00:20:08,165
Wysłałem list.

414
00:20:08,707 --> 00:20:12,169
24 grudnia obudziłem się
trochę niespokojny.

415
00:20:12,252 --> 00:20:14,546
„Mamo, kiedy przyjdzie Mikołaj?

416
00:20:14,630 --> 00:20:16,423
Dzisiaj powinien się zjawić.

417
00:20:16,506 --> 00:20:18,592
Kiedy przyjdzie? Gdzie jest tata?

418
00:20:18,675 --> 00:20:20,594
Je lody? Tato!”

419
00:20:20,677 --> 00:20:21,970
„O co się rozchodzi?”

420
00:20:22,054 --> 00:20:24,389
„Przestań jeść lody, tato!

421
00:20:24,473 --> 00:20:27,434
Jak to załatwić? Potrzebuję Mikołaja.

422
00:20:27,517 --> 00:20:29,561
Wyłóżmy orzeszki”. I wyłożyliśmy.

423
00:20:29,645 --> 00:20:31,230
„Cydr jest ciepły”.

424
00:20:31,313 --> 00:20:33,232
„Włóż go do zamrażarki!”

425
00:20:33,315 --> 00:20:35,734
„Wciąż jest ciepły!”

426
00:20:35,817 --> 00:20:37,236
„Zamknij drzwi”.

427
00:20:37,319 --> 00:20:39,529
„Tato, kupiłeś petardy?”

428
00:20:39,613 --> 00:20:41,031
„Tak, patrz”.

429
00:20:41,114 --> 00:20:42,324
„Która godzina?”

430
00:20:42,407 --> 00:20:43,784
„Już północ!”

431
00:20:44,409 --> 00:20:45,327
Był tam.

432
00:20:45,410 --> 00:20:47,371
Prezent, na który czekałem.

433
00:20:48,455 --> 00:20:50,832
Niezniszczalna plastikowa wywrotka!

434
00:20:51,959 --> 00:20:54,044
Myślałem, że jest większa.

435
00:20:56,129 --> 00:20:57,089
Czy to możliwe?

436
00:20:58,757 --> 00:20:59,591
Dziwne.

437
00:21:00,175 --> 00:21:02,970
Mikołaj ma takie samo pismo jak mama.

438
00:21:10,143 --> 00:21:13,397
Otworzyłem pudełko
jak zawodowy striptizer.

439
00:21:18,277 --> 00:21:19,444
Magiczne pudełko?

440
00:21:25,742 --> 00:21:26,702
Mikołaju…

441
00:21:27,327 --> 00:21:29,329
Jesteś analfabetą czy durniem?

442
00:21:29,413 --> 00:21:32,708
Napisałem
„niezniszczalna plastikowa wywrotka”.

443
00:21:34,251 --> 00:21:35,669
Nie chcę być magikiem.

444
00:21:35,752 --> 00:21:38,797
Chcę jeździć wywrotką po całym świecie.

445
00:21:41,425 --> 00:21:42,301
POKAZ MAGII

446
00:21:42,384 --> 00:21:43,844
„Zostań magikiem.

447
00:21:44,970 --> 00:21:47,931
Instrukcja: jak sprawić,
aby jajko zniknęło?

448
00:21:48,515 --> 00:21:51,393
Weź czerwony pojemnik i spójrz na widzów”.

449
00:21:53,520 --> 00:21:54,604
Nikogo tu nie ma.

450
00:21:56,857 --> 00:21:59,401
„Otwórz pojemnik. W środku będzie jajko.

451
00:22:00,027 --> 00:22:02,946
Wyjmij jajko i pokaż pusty pojemnik.

452
00:22:05,907 --> 00:22:09,995
Zamknij pojemnik,
a jajko włóż do prawej kieszeni.

453
00:22:12,831 --> 00:22:13,915
Spójrz na widzów”.

454
00:22:13,999 --> 00:22:14,875
Wciąż nikogo.

455
00:22:18,545 --> 00:22:22,257
„Pstryknij palcami
i wypowiedz magiczne słowa. Abrakada…”

456
00:22:22,341 --> 00:22:23,717
Wal się, Mikołaju.

457
00:22:23,800 --> 00:22:27,804
„Zobaczysz, że jajko zniknęło z kieszeni
i pojawiło się w…”

458
00:22:27,888 --> 00:22:28,722
Nie!

459
00:22:35,979 --> 00:22:36,813
Nie!

460
00:22:39,149 --> 00:22:40,817
Nie!

461
00:22:50,160 --> 00:22:52,079
Pojawia się i znika.

462
00:22:52,162 --> 00:22:54,456
Pojawia się i znika

463
00:22:54,539 --> 00:22:56,708
Pojawia się i znika

464
00:22:56,792 --> 00:22:58,835
Długie wąsy, krótkie wąsy

465
00:22:58,919 --> 00:23:01,088
Wąsy długie, wąsy krótkie

466
00:23:01,171 --> 00:23:03,465
Gdzie jest jajko? Oto ono

467
00:23:03,548 --> 00:23:05,509
Mam je w ręce i już go nie ma

468
00:23:05,592 --> 00:23:07,844
Gdzie ono jest? Oto ono

469
00:23:07,928 --> 00:23:10,764
Trzymam, rzucam, wyjmuję z nosa

470
00:23:10,847 --> 00:23:14,434
I w tej sposób w Bahía Blanca,
w wieku sześciu lat,

471
00:23:14,518 --> 00:23:16,144
narodził się iluzjonista…

472
00:23:16,228 --> 00:23:18,146
Rada, hej!

473
00:23:21,191 --> 00:23:23,026
To dopiero magia.

474
00:23:23,110 --> 00:23:24,403
Dziękuję za oklaski.

475
00:23:24,486 --> 00:23:26,738
Czuję te brawa.

476
00:23:26,822 --> 00:23:28,657
Dałem czadu z tą magią.

477
00:23:28,740 --> 00:23:31,243
Ależ ta chusteczka lata.

478
00:23:31,868 --> 00:23:33,787
Wiedziałeś, że tak będzie, co?

479
00:23:35,247 --> 00:23:39,126
Od tej pory gdy przychodzili krewni,
co robił Agustín?

480
00:23:39,209 --> 00:23:41,378
Raczył ich cudownym pokazem magii.

481
00:23:41,461 --> 00:23:44,798
I nagle wizyty krewnych się skończyły.

482
00:23:45,382 --> 00:23:47,092
Zwariowałem na punkcie magii.

483
00:23:47,175 --> 00:23:50,720
Gołąb, chusteczka, moneta, laska, cygara

484
00:23:50,804 --> 00:23:52,973
pojawiały się i znikały.

485
00:23:53,598 --> 00:23:56,893
Z krewnych jedynie babcia
przychodziła na mate.

486
00:23:56,977 --> 00:24:00,230
„Babciu, mam świetną sztuczkę karcianą.

487
00:24:00,313 --> 00:24:02,774
Ćwiczyłem. Nie uwierzysz własnym oczom.

488
00:24:02,858 --> 00:24:04,734
Babciu, spójrz na karty.”

489
00:24:04,818 --> 00:24:06,945
Ja tasuję.

490
00:24:07,571 --> 00:24:08,947
I tasuję.

491
00:24:09,030 --> 00:24:11,366
„Wyciągnij jakąkolwiek kartę.

492
00:24:11,450 --> 00:24:14,035
Zapamiętaj i włóż z powrotem. Świetnie”.

493
00:24:14,119 --> 00:24:15,912
Znowu tasuję.

494
00:24:18,415 --> 00:24:20,125
Tasuję, jedna karta wylatuje.

495
00:24:20,208 --> 00:24:22,752
Łapię ją, rzucam za plecami i znowu łapię.

496
00:24:22,836 --> 00:24:24,463
„Babciu, twoja karta to…”

497
00:24:24,546 --> 00:24:26,173
„Nie pamiętam”.

498
00:24:26,256 --> 00:24:29,593
Ty stara małpo,
nie mogłaś powiedzieć siódemka trefl?

499
00:24:30,177 --> 00:24:33,805
Ósemka karo, czwórka koziorożec,
piątka Batman. Co za różnica?

500
00:24:37,142 --> 00:24:39,311
Odbiło mi na punkcie magii.

501
00:24:39,394 --> 00:24:42,314
Nie mogłem przestać.
Cały dzień robiłem sztuczki.

502
00:24:42,397 --> 00:24:45,484
W szkole, w domu kolegi

503
00:24:45,567 --> 00:24:47,486
i kiedy grałem w piłkę.

504
00:24:47,569 --> 00:24:50,322
Nawet jako nastolatek w barze.

505
00:24:50,405 --> 00:24:51,323
„Co podać?”

506
00:24:51,406 --> 00:24:53,533
„Czwórkę karo!”, odpowiadałem.

507
00:24:53,617 --> 00:24:57,037
Miałem fioła na punkcie magii.

508
00:24:57,120 --> 00:25:02,959
Mój kumpel, Gonzalo, spytał:
„Zajmujesz się tylko magią, prawda?”.

509
00:25:03,043 --> 00:25:06,671
„Tak, tylko magią.
Chusteczka tu, chusteczka tam”.

510
00:25:06,755 --> 00:25:08,798
Naprawdę dawałem czadu.

511
00:25:08,882 --> 00:25:10,342
„Nie robisz nic więcej?”

512
00:25:10,425 --> 00:25:12,469
„Magia, magia!”

513
00:25:12,552 --> 00:25:15,931
Dziewczyn nie lubisz? Nie chcesz pobzykać?

514
00:25:16,014 --> 00:25:17,390
„Masz rację”.

515
00:25:18,099 --> 00:25:19,601
Nigdy tego nie robiłem.

516
00:25:19,684 --> 00:25:22,562
Dziewictwo trzeba stracić
przed 17. rokiem życia.

517
00:25:22,646 --> 00:25:24,147
Tak podaje Wikipedia!

518
00:25:24,231 --> 00:25:25,232
„Tato!”

519
00:25:25,315 --> 00:25:26,900
„O co się rozchodzi?”

520
00:25:31,780 --> 00:25:34,449
„Tato, słuchaj, potrzebuję męskiej rady.

521
00:25:34,533 --> 00:25:37,369
Jestem prawiczkiem. Nie wiem, co robić.

522
00:25:37,452 --> 00:25:39,246
Muszę zaliczyć. Czuję żądzę”.

523
00:25:39,329 --> 00:25:42,624
„Jeszcze tego nie robiłeś?
To proste. Jak się uchowałeś?

524
00:25:42,707 --> 00:25:45,085
Gadasz z facetem albo dziewczyną.

525
00:25:45,168 --> 00:25:47,712
Sączycie piwko, dotykacie się…

526
00:25:47,796 --> 00:25:49,005
Wybacz, synu.

527
00:25:50,006 --> 00:25:51,466
Świnia ze mnie.

528
00:25:52,050 --> 00:25:56,346
Myślałem, że jesteś swoim bratem.
Ty jesteś ten młodszy, tak? Ten magik.

529
00:25:56,429 --> 00:25:58,223
Zapomnij. Magicy nie bzykają”.

530
00:26:03,061 --> 00:26:04,729
I tata miał rację.

531
00:26:06,314 --> 00:26:07,649
Magicy nie bzykają.

532
00:26:08,567 --> 00:26:11,861
Niektórzy sądzą, że magicy zawsze…

533
00:26:13,113 --> 00:26:13,947
Nie.

534
00:26:15,115 --> 00:26:16,575
Nie ma mowy.

535
00:26:16,658 --> 00:26:21,705
Według Światowej Organizacji Zdrowia
w dwóch profesjach nie ma szans na seks.

536
00:26:21,788 --> 00:26:25,500
U magików — bo to kretyni,
którzy cały dzień się wydurniają.

537
00:26:25,584 --> 00:26:27,669
I u szachistów,

538
00:26:27,752 --> 00:26:30,380
bo się pocą na tyłku.

539
00:26:30,463 --> 00:26:33,300
Nie mamy najmniejszych szans.

540
00:26:33,383 --> 00:26:34,843
Posłuchajcie.

541
00:26:34,926 --> 00:26:38,638
Gdy mówię „magik”,
co wam staje przed oczami?

542
00:26:38,722 --> 00:26:41,891
Magik z Las Vegas. Ucharakteryzowany.

543
00:26:43,018 --> 00:26:44,644
Żel, włosy postawione.

544
00:26:45,604 --> 00:26:47,814
Klamra od paska z czterema asami,

545
00:26:47,897 --> 00:26:49,733
dużo błyszczącej czerni,

546
00:26:49,816 --> 00:26:51,651
dwie pantery, wentylator…

547
00:26:52,694 --> 00:26:53,820
Muzyka z Las Vegas.

548
00:26:59,659 --> 00:27:00,577
Rewelacja.

549
00:27:00,660 --> 00:27:04,581
Wchodzi dziewczyna, asystentka,
zawsze po magiku, nigdy przed.

550
00:27:04,664 --> 00:27:05,874
To szowiniści.

551
00:27:05,957 --> 00:27:08,126
Dupki, kretyni i szowiniści.

552
00:27:08,209 --> 00:27:11,421
Dziewczyna robi salto
i ląduje w skrzyni tej wielkości.

553
00:27:11,504 --> 00:27:12,339
Biedaczka.

554
00:27:12,422 --> 00:27:15,175
Skręca się, żeby się zmieścić.

555
00:27:15,800 --> 00:27:16,801
On bierze dzidę.

556
00:27:18,345 --> 00:27:19,471
I dźga dziewczynę.

557
00:27:20,722 --> 00:27:21,598
Kolejna dzida.

558
00:27:23,016 --> 00:27:25,393
Pluje na nią, sra na nią i ją podpala.

559
00:27:25,477 --> 00:27:28,355
Laska z tego wychodzi, a kto zbiera brawa?

560
00:27:28,438 --> 00:27:29,564
Pieprzony magik.

561
00:27:31,816 --> 00:27:34,277
Zero szans na seks.

562
00:27:34,361 --> 00:27:37,572
A piliście kiedyś kawę z magikiem?
To posłuchajcie.

563
00:27:37,656 --> 00:27:40,492
Pijesz kawę i pytasz:
„Czym się zajmujesz?”

564
00:27:40,575 --> 00:27:44,245
Gdy odpowie „Jestem magikiem”,
nigdy nie mówcie: „Niemożliwe!”.

565
00:27:44,329 --> 00:27:48,041
Bo jeśli tak zrobicie,

566
00:27:48,124 --> 00:27:51,586
wywołacie lawinę bzdur,
nad którą on nie panuje.

567
00:27:51,670 --> 00:27:54,339
„Nie wiedziałeś, że jestem magikiem?

568
00:27:54,422 --> 00:27:55,674
Spójrz na to.

569
00:27:55,757 --> 00:27:58,176
Oto twoja łyżka, trzymam ją w dłoni.

570
00:27:58,259 --> 00:28:00,762
A teraz? Zniknęła. Tu jej nie ma.

571
00:28:01,471 --> 00:28:02,681
Oto i ona.

572
00:28:03,390 --> 00:28:04,808
Podobało ci się.

573
00:28:04,891 --> 00:28:06,267
Znowu zniknęła.

574
00:28:06,351 --> 00:28:09,104
Gdzie ona jest? Tutaj?

575
00:28:09,187 --> 00:28:11,189
Nie, w twoim uchu”.

576
00:28:11,272 --> 00:28:13,483
Latte z ucha. Trochę niezręcznie.

577
00:28:13,566 --> 00:28:16,736
Ale wyobraźmy sobie,

578
00:28:17,570 --> 00:28:18,905
że wam się spodobał.

579
00:28:19,489 --> 00:28:21,324
Albo was mocno przypiliło.

580
00:28:21,408 --> 00:28:24,202
Idziecie więc z magikiem w inne miejsce.

581
00:28:24,911 --> 00:28:27,831
Gdzieś, gdzie jest mniej światła.,
inna muzyka.

582
00:28:28,915 --> 00:28:30,500
Na bank wydarzy się to:

583
00:28:31,167 --> 00:28:33,920
„Patrz. Kondomy w różnych kolorach.

584
00:28:34,003 --> 00:28:37,090
Tasuję.

585
00:28:37,173 --> 00:28:40,510
Wyciągnij, który chcesz, babciu.
To znaczy: dziewczyno.

586
00:28:40,593 --> 00:28:43,012
Wyciągnij i zapamiętaj. Ja nie patrzę.

587
00:28:43,096 --> 00:28:45,724
Otworzę go. Co chcesz? Pieska?

588
00:28:49,894 --> 00:28:51,896
A gołębia chcesz? Patrz.

589
00:28:51,980 --> 00:28:52,814
Gołąbek.

590
00:28:52,897 --> 00:28:57,277
Chcesz coś bardziej skomplikowanego?
Widzę, że ci się podoba.

591
00:28:57,360 --> 00:29:00,071
To będzie bardzo trudne.
Proszę, nie odchodź.

592
00:29:00,155 --> 00:29:01,698
Chcę pobzykać. Wybacz.

593
00:29:01,781 --> 00:29:04,075
Nie będzie więcej magii. Przepraszam.

594
00:29:05,285 --> 00:29:08,037
Astronauta, strażak

595
00:29:08,121 --> 00:29:10,039
YouTuber, marynarz

596
00:29:10,123 --> 00:29:13,126
Nikt nie chce być magikiem

597
00:29:14,669 --> 00:29:18,882
Potrzebujemy chirurgów
I wielu inżynierów

598
00:29:19,507 --> 00:29:23,219
Nikt nie chce być magikiem

599
00:29:24,429 --> 00:29:28,683
Tata mi powiedział
A on mnie zna

600
00:29:29,309 --> 00:29:32,312
Nie wybieraj zawodu magika

601
00:29:32,395 --> 00:29:35,565
Bo magicy nie bzykają

602
00:29:35,648 --> 00:29:38,026
Magicy nie bzykają

603
00:29:38,109 --> 00:29:40,445
Magicy nie bzykają

604
00:29:40,528 --> 00:29:43,823
Magicy nie bzykają
I nigdy bzykać nie będą

605
00:29:47,035 --> 00:29:48,495
I nigdy bzykać nie będą

606
00:29:53,541 --> 00:29:56,044
Toczy mnie choroba

607
00:29:56,127 --> 00:29:57,962
Gorsza od odry

608
00:29:58,463 --> 00:30:02,425
Klątwa, która mnie zabija
I mnie nie opuści

609
00:30:03,051 --> 00:30:06,638
Tutaj mogę być najlepszy

610
00:30:08,097 --> 00:30:10,725
Ale nigdy nie pobzykam

611
00:30:10,809 --> 00:30:13,144
Wszystko przez tę magię

612
00:30:31,037 --> 00:30:33,706
Bo magicy nie bzykają

613
00:30:33,790 --> 00:30:36,125
Magicy nie bzykają

614
00:30:36,209 --> 00:30:38,586
Magicy nie bzykają

615
00:30:38,670 --> 00:30:41,005
Magicy nie bzykają

616
00:30:41,089 --> 00:30:43,383
Magicy nie bzykają

617
00:30:43,466 --> 00:30:45,468
Magicy nie bzykają

618
00:30:45,552 --> 00:30:48,137
Bo magicy nie bzykają

619
00:30:48,221 --> 00:30:51,474
Magicy nie bzykają
I nigdy bzykać nie będą

620
00:31:00,984 --> 00:31:01,985
Dwie sprawy.

621
00:31:02,068 --> 00:31:03,820
Nie trafiłem w snop światła.

622
00:31:04,320 --> 00:31:05,154
Trzy sprawy.

623
00:31:05,238 --> 00:31:08,074
Zapomnieliście otworzyć właz,
żebym mógł zniknąć.

624
00:31:08,157 --> 00:31:09,993
I zmiażdżyłem sobie jaja.

625
00:31:11,870 --> 00:31:13,246
Zmiażdżyłem je.

626
00:31:13,997 --> 00:31:15,832
Cholera jasna.

627
00:31:20,295 --> 00:31:21,838
Poniosło mnie.

628
00:31:25,300 --> 00:31:28,052
Jajka chronię od dzieciństwa.

629
00:31:28,136 --> 00:31:30,597
Jako 17-latek przeżyłem coś niezwykłego.

630
00:31:32,932 --> 00:31:34,767
Przeszywa mnie chłód.

631
00:31:35,852 --> 00:31:37,896
Już lepiej.

632
00:31:38,855 --> 00:31:42,317
Ściśnięcie jajek to ból nie do opisania.

633
00:31:42,400 --> 00:31:43,902
Miałem 17 lat,

634
00:31:45,904 --> 00:31:47,572
kiedy to się stało.

635
00:31:47,655 --> 00:31:50,199
Brałem prysznic, nago, jak zawsze.

636
00:31:51,284 --> 00:31:55,038
Wchodzę, biorę mydło,
patrzę w dół i myślę: „A to co?

637
00:31:55,622 --> 00:31:56,581
Co się stało?”

638
00:31:57,457 --> 00:32:00,919
Jedno z moich jąder

639
00:32:01,002 --> 00:32:02,754
było znacznie większe.

640
00:32:02,837 --> 00:32:03,963
Nie dłuższe.

641
00:32:04,047 --> 00:32:07,383
Aż 98% mężczyzn
ma jedno jajko dłuższe od drugiego.

642
00:32:07,467 --> 00:32:09,719
Moje było większe.

643
00:32:09,802 --> 00:32:13,806
Wyobraźcie sobie dużą mandarynkę.

644
00:32:13,890 --> 00:32:15,850
Takiej wielkości było moje jądro.

645
00:32:15,934 --> 00:32:18,978
W tamtych czasach
nie mogłem wpisać w Google:

646
00:32:19,062 --> 00:32:21,481
„Jądro wielkości mandarynki. Co robić?”.

647
00:32:21,564 --> 00:32:22,982
Poszedłem do taty.

648
00:32:23,066 --> 00:32:24,776
„O co się rozchodzi?”

649
00:32:26,611 --> 00:32:29,697
„Musimy porozmawiać
o twoim uzależnieniu od lodów.

650
00:32:29,781 --> 00:32:31,449
Poza tym mam ogromne jądro”.

651
00:32:31,532 --> 00:32:34,410
„Jak to? Zwariowałeś? Pokaż jajka”.

652
00:32:34,494 --> 00:32:37,080
Pokazuję. Tata krzyczy: „Inés!”

653
00:32:37,163 --> 00:32:39,707
„Nie wołaj mamy! To męska sprawa.

654
00:32:39,791 --> 00:32:41,751
Zabierz mnie do jądrologa”.

655
00:32:41,834 --> 00:32:43,419
Poszliśmy do jądrologa.

656
00:32:43,503 --> 00:32:45,254
„Co słychać, doktorku?”

657
00:32:45,338 --> 00:32:46,881
„W czym problem?”, pyta.

658
00:32:46,965 --> 00:32:48,716
„Stało się coś dziwnego.

659
00:32:48,800 --> 00:32:50,510
Poszedłem pod prysznic

660
00:32:51,177 --> 00:32:54,013
i zobaczyłem, że jedno jądro mam większe”.

661
00:32:54,097 --> 00:32:57,225
„Nie martw się. To normalne.

662
00:32:57,308 --> 00:33:01,104
Jądra puchną
między 17. a 18. rokiem życia.

663
00:33:01,187 --> 00:33:04,023
Z czasem wróci do normy.
To sprawa hormonów”.

664
00:33:04,107 --> 00:33:07,777
„Szefie, ale ono jest
znacznie większe od tego drugiego”.

665
00:33:07,860 --> 00:33:11,656
„Zaufaj mi.
Całe dnie oglądam jajka. Wiem, co mówię.

666
00:33:11,739 --> 00:33:14,283
Jądra puchną, a potem wracają do normy”.

667
00:33:14,367 --> 00:33:16,077
„Jest jak mandarynka”.

668
00:33:16,160 --> 00:33:17,078
„Słucham?”

669
00:33:17,787 --> 00:33:18,788
„Jak mandarynka”.

670
00:33:18,871 --> 00:33:21,374
„Pomarańczowe? Pomarszczone?”
„Trochę”.

671
00:33:21,457 --> 00:33:22,458
„Ma nasiona?”

672
00:33:22,542 --> 00:33:25,503
„Nie wiem, wygląda jak mandarynka”.

673
00:33:25,586 --> 00:33:27,130
„Pokaż”. Pokazuję, a on…

674
00:33:27,213 --> 00:33:29,590
„Zostań tu. Rozbierz się”.

675
00:33:29,674 --> 00:33:31,801
Idzie po taboret.

676
00:33:31,884 --> 00:33:34,012
Taboret, jaki wszyscy urolodzy

677
00:33:34,095 --> 00:33:37,140
certyfikowani przez Kolegium Urologiczne

678
00:33:38,099 --> 00:33:41,644
kupują wyłącznie w sklepie Drodzy Urolodzy

679
00:33:41,728 --> 00:33:44,647
przy ulicy Warnes 743.

680
00:33:45,273 --> 00:33:47,650
W Buenos Aires. Nie wiem, jak w Meksyku.

681
00:33:48,818 --> 00:33:50,528
Mówi: „Rozbieraj się”.

682
00:33:50,611 --> 00:33:52,613
Zostawiam skarpety.
„Skarpety też”.

683
00:33:52,697 --> 00:33:54,532
Zdejmuję. On wkłada rękawiczki.

684
00:33:55,241 --> 00:33:57,410
Mówi: „Spokojnie, Fabián”.

685
00:33:57,493 --> 00:33:59,829
„Doktorze, ja nie jestem Fabián”.

686
00:33:59,912 --> 00:34:01,873
„Nie, Fabián to ja, znam siebie”.

687
00:34:01,956 --> 00:34:03,499
Chwyta moje jajka.

688
00:34:06,252 --> 00:34:09,464
Lekko ściska każde jądro.

689
00:34:09,547 --> 00:34:12,091
Na jednym
czułem to bardziej niż na drugim.

690
00:34:12,175 --> 00:34:14,427
Mówi: „Napnij się.

691
00:34:16,471 --> 00:34:17,346
Mocniej.

692
00:34:19,432 --> 00:34:20,600
Jeszcze trochę”.

693
00:34:23,019 --> 00:34:24,520
Bierze notatnik i pisze.

694
00:34:25,146 --> 00:34:28,066
„Obrzęk jąder.
Pacjent, Agustín Aristarán.

695
00:34:28,149 --> 00:34:30,902
Prawe jądro, 120 barów.

696
00:34:30,985 --> 00:34:34,030
Lewe, 177 barów”.

697
00:34:35,114 --> 00:34:38,534
Chwyta moje zdrowe jądro
i bez ostrzeżenia robi…

698
00:34:50,088 --> 00:34:52,840
„Oscylacja jąder niepokojąca”.

699
00:34:54,092 --> 00:34:57,595
Wtedy stało się coś dziwnego.

700
00:34:57,678 --> 00:34:58,930
Bardzo dziwnego.

701
00:34:59,013 --> 00:35:00,848
„Oscylacja jąder niepokojąca”.

702
00:35:00,932 --> 00:35:03,976
Słuchajcie, bo teraz robi się dziwnie.

703
00:35:04,519 --> 00:35:06,020
Jaja jak berety.

704
00:35:06,104 --> 00:35:09,232
Bierze moje jajka,
nie patrzy na nie ani na mnie

705
00:35:09,315 --> 00:35:14,320
i zdaje się nawiązywać
telepatyczny kontakt z moimi jądrami.

706
00:35:14,403 --> 00:35:17,406
„Czy on rozmawia z moimi jajami?”, myślę.

707
00:35:17,490 --> 00:35:21,410
Wyobraźcie sobie. Mam 17 lat,
stary facet trzyma mnie za jajka

708
00:35:21,494 --> 00:35:23,621
i telepatycznie się z nimi łączy.

709
00:35:23,704 --> 00:35:25,289
Musiałem wezwać pomoc.

710
00:35:25,373 --> 00:35:27,333
Zacząłem wołać tatę.

711
00:35:27,416 --> 00:35:28,918
Nie z tego rozumiałem.

712
00:35:29,418 --> 00:35:32,004
Potem zaczął mówić do moich jajek.

713
00:35:32,088 --> 00:35:33,714
„Co u ciebie?”
„W porzo”.

714
00:35:33,798 --> 00:35:35,925
„A u ciebie?”
„Też dobrze”.

715
00:35:37,176 --> 00:35:38,970
Nie znam języka jąderskiego.

716
00:35:39,053 --> 00:35:42,473
Następnie pan doktor zaczął…

717
00:35:44,684 --> 00:35:45,768
nie pieścić,

718
00:35:45,852 --> 00:35:49,564
ale obracać nimi,
jakby to były kastaniety.

719
00:35:49,647 --> 00:35:50,940
O tak.

720
00:36:06,831 --> 00:36:08,583
Co się stało?

721
00:36:09,750 --> 00:36:12,545
Co się stało z tym jajcem?

722
00:36:13,504 --> 00:36:15,381
Co się stało z tym jajcem

723
00:36:15,464 --> 00:36:19,135
Że wygląda jak mandarynka?

724
00:36:20,303 --> 00:36:21,512
Co się stało?

725
00:36:22,430 --> 00:36:24,807
Co się stało z tym jajcem?

726
00:36:25,391 --> 00:36:27,518
Co się stało z tym jajcem

727
00:36:27,602 --> 00:36:31,063
Że wygląda jak mandarynka?

728
00:36:31,147 --> 00:36:33,316
Graciela, chodź, zrób zdjęcie.

729
00:36:33,399 --> 00:36:35,776
To podręcznikowy przypadek.

730
00:36:35,860 --> 00:36:39,280
Przyda się do naszych badań. Zrób zdjęcie!

731
00:36:39,363 --> 00:36:44,452
Wygląda jak mandarynka

732
00:36:45,953 --> 00:36:47,747
Pocałunku być może nie było.

733
00:36:49,207 --> 00:36:51,584
Byłem w szoku.

734
00:36:51,667 --> 00:36:55,463
Zaczynam się ubierać, a on mówi:
„Czekaj, pozostań nagi”.

735
00:36:55,546 --> 00:36:57,423
„Co jeszcze, panie doktorze?”

736
00:36:57,506 --> 00:36:58,591
„Spokojnie”, mówi.

737
00:36:59,300 --> 00:37:01,969
„Biegnij. Po prostu zacznij biec”.

738
00:37:02,762 --> 00:37:04,347
„Serio?”.
„Zacznij biec”.

739
00:37:04,430 --> 00:37:07,099
„Może przygasimy światło,
chlapniemy whiskey…”

740
00:37:07,183 --> 00:37:08,935
„Biegnij.

741
00:37:09,018 --> 00:37:10,436
Nie zasłaniaj”.

742
00:37:10,519 --> 00:37:13,314
Biegałem, a on robił zdjęcia i notatki.

743
00:37:13,397 --> 00:37:15,483
„Stań na środku i skacz”.

744
00:37:15,566 --> 00:37:18,527
Kiedy tak skakałem, zdałem sobie sprawę…

745
00:37:18,611 --> 00:37:21,572
Starałem się nie myśleć o tym,
co się dzieje.

746
00:37:21,656 --> 00:37:24,325
Zdałem sobie sprawę, że ludzkie ciało

747
00:37:24,408 --> 00:37:27,578
to idealna machina
stworzona przez kosmitów.

748
00:37:27,662 --> 00:37:31,374
Zrozumiałem powód tego,
o czym wspominałem wcześniej,

749
00:37:31,457 --> 00:37:35,294
że mężczyźni mają jedno jądro dłuższe.

750
00:37:36,337 --> 00:37:37,588
Dlaczego tak jest?

751
00:37:39,090 --> 00:37:41,133
Bo gdyby były tej samej długości…

752
00:37:41,217 --> 00:37:44,220
Wyobraźcie sobie neandertalczyków,

753
00:37:44,303 --> 00:37:48,641
którzy musieli chodzić na polowania
i ganiać pantery po dżungli.

754
00:37:48,724 --> 00:37:51,477
Nago, bo ubrań jeszcze nie wymyślono.

755
00:37:51,560 --> 00:37:53,771
Facet biegnie, czasem musi skoczyć.

756
00:37:53,854 --> 00:37:56,065
Gdyby jaja były tej samej długości,

757
00:37:56,148 --> 00:37:58,567
stukałyby jedno o drugie.

758
00:37:58,651 --> 00:38:01,779
Ale jedno jest dłuższe i się zazębiają.

759
00:38:01,862 --> 00:38:03,531
Ludzkie ciało jest idealne.

760
00:38:04,323 --> 00:38:08,035
Skaczę więc i wyobrażam sobie,
że gonię panterę w lesie,

761
00:38:08,119 --> 00:38:10,162
a lekarz mówi: „Musimy operować.

762
00:38:10,746 --> 00:38:12,873
Twoje jaja to ruina.

763
00:38:13,374 --> 00:38:14,959
Masz wodniaki, żylaki,

764
00:38:15,042 --> 00:38:18,462
stulejkę
i podwójną przepuklinę pachwinową”.

765
00:38:18,546 --> 00:38:19,588
Kurwa mać.

766
00:38:19,672 --> 00:38:21,966
Tydzień później zoperowali mi jaja.

767
00:38:22,758 --> 00:38:25,469
Zrobili, co mogli, a roboty było sporo.

768
00:38:25,553 --> 00:38:27,305
Z jądrami jak z Tetrisa

769
00:38:27,388 --> 00:38:28,597
wróciłem do życia.

770
00:38:28,681 --> 00:38:31,559
Przed wypisem lekarz powiedział:
„Jeszcze jedno.

771
00:38:32,435 --> 00:38:36,063
Rekonwalescencja potrwa około pół roku.

772
00:38:36,147 --> 00:38:40,026
Nie możesz odbywać stosunków seksualnych…

773
00:38:40,109 --> 00:38:42,278
Jesteś magikiem. To nieważne”.

774
00:38:42,361 --> 00:38:46,991
Ponieważ miałem operację,
byłem magikiem i seksu nie uprawiałem,

775
00:38:47,074 --> 00:38:50,953
rzuciłem się w wir pracy
z wielkim entuzjazmem.

776
00:38:51,037 --> 00:38:54,915
Zacząłem od imprez dla dzieci,
na których zarabiałem grosze,

777
00:38:54,999 --> 00:38:58,419
potem były szkoły, przedszkola,

778
00:38:58,502 --> 00:39:02,631
urodziny, wesela, przyjęcia firmowe…

779
00:39:02,715 --> 00:39:04,925
Pracowałem, zarabiałem coraz lepiej.

780
00:39:05,009 --> 00:39:10,222
Na czarno, bez rachunków.
Byłem nieletni, wszystko szło do kieszeni.

781
00:39:10,306 --> 00:39:13,267
Kumpel mówi: „Chodźmy na piwo”.
Ja na to: „Stawiam.

782
00:39:13,351 --> 00:39:17,521
Co jeszcze? Czekoladki? Też kupię”.

783
00:39:17,605 --> 00:39:19,690
Byłem jedynym magikiem w mieście.

784
00:39:19,774 --> 00:39:22,318
Znali mnie. Konkurentów wykurzyliśmy.

785
00:39:22,401 --> 00:39:23,944
Kumpel karateka ich pobił.

786
00:39:24,028 --> 00:39:27,740
„Jeszcze ci mało?”
Zabiliśmy im króliki, podarliśmy karty.

787
00:39:27,823 --> 00:39:30,826
„Znajdziesz siódemkę trefl?
Spieprzaj stąd, gnoju”.

788
00:39:30,910 --> 00:39:35,247
Pracowałem, trzepałem kasę,
pomagałem innym,

789
00:39:35,331 --> 00:39:37,416
przeniosłem się do Buenos Aires.

790
00:39:37,500 --> 00:39:39,543
Najpierw było trudno, ale ruszyło.

791
00:39:39,627 --> 00:39:42,922
Przyjęcia, imprezy dla dzieci,
imprezy dla dorosłych.

792
00:39:43,005 --> 00:39:44,882
Robię się rozpoznawalny.

793
00:39:44,965 --> 00:39:47,218
Zyskuję szacunek w branży.

794
00:39:47,301 --> 00:39:49,637
„O, Rada, jak leci?”

795
00:39:49,720 --> 00:39:53,265
Chile, Urugwaj, Meksyk, Kolumbia.
Zarabiam w dolarach.

796
00:39:53,349 --> 00:39:56,102
Siana mam w bród.

797
00:39:56,185 --> 00:39:58,646
Ktoś chce kasę? Proszę.

798
00:39:58,729 --> 00:40:00,439
Wszystko pod stołem.

799
00:40:00,523 --> 00:40:02,274
Szło mi świetnie.

800
00:40:02,358 --> 00:40:05,778
Sporo zarabiałem,
byłem zadowolony, ale coś…

801
00:40:05,861 --> 00:40:07,279
Coś mi tak…

802
00:40:08,364 --> 00:40:09,615
Źle się czułem.

803
00:40:10,533 --> 00:40:12,201
Coś w klatce…

804
00:40:13,244 --> 00:40:14,203
tak mi…

805
00:40:17,331 --> 00:40:18,249
„Doktorze,

806
00:40:19,083 --> 00:40:19,917
ja…

807
00:40:20,459 --> 00:40:22,211
źle się czuję.

808
00:40:24,296 --> 00:40:28,634
Wszystko jest w porządku
i nagle zaczynam płakać.

809
00:40:31,637 --> 00:40:33,222
Nie wiem, czy to…

810
00:40:33,305 --> 00:40:34,849
Nie wiem…

811
00:40:37,184 --> 00:40:39,770
Przepraszam, nie mogę mówić.

812
00:40:47,570 --> 00:40:48,904
Sekundę, doktorze.

813
00:40:49,447 --> 00:40:51,323
To minie.

814
00:40:54,201 --> 00:40:57,246
Nie wiem, czy jest na to jakaś nazwa.

815
00:40:59,707 --> 00:41:03,252
Wiem, że pan długo studiował.

816
00:41:03,335 --> 00:41:04,920
Wszystko jest w porządku.

817
00:41:07,673 --> 00:41:09,091
Życie mi się układa.

818
00:41:11,343 --> 00:41:13,762
Goniłem swoje marzenia i je złapałem.

819
00:41:13,846 --> 00:41:15,931
Robię to, co kocham.

820
00:41:18,767 --> 00:41:22,480
Wszystko, co pokazywali
w filmach dla nastolatków, się zdarzyło.

821
00:41:22,563 --> 00:41:23,898
Jest w porządku.

822
00:41:27,485 --> 00:41:31,363
Ale gdy na ulicy widzę psa robiącego kupę,
wybucham płaczem.

823
00:41:33,532 --> 00:41:34,909
Jestem niestabilny.

824
00:41:36,785 --> 00:41:38,078
Mam pracę,

825
00:41:38,621 --> 00:41:39,788
zarabiam,

826
00:41:40,873 --> 00:41:44,627
koledzy po fachu mnie chwalą.

827
00:41:45,961 --> 00:41:48,380
Ale nie odczuwam radości.

828
00:41:52,051 --> 00:41:54,678
Czuję presję,
że muszę zarabiać coraz więcej.

829
00:41:54,762 --> 00:41:57,056
Ścigam się w wyścigu szczurów.

830
00:41:57,139 --> 00:41:58,766
Forsa, forsa, forsa”.

831
00:41:58,849 --> 00:42:00,893
„Co chcesz? Basen, jacht?”

832
00:42:00,976 --> 00:42:04,146
„Po co mi jacht. Gdzie bym go trzymał?

833
00:42:04,230 --> 00:42:05,105
Gdzie?

834
00:42:06,732 --> 00:42:08,609
Czuję…

835
00:42:08,692 --> 00:42:11,028
Zna pan księcia Karola?

836
00:42:11,111 --> 00:42:12,488
Biedak. Widział go pan?

837
00:42:12,571 --> 00:42:15,574
Gdy się pojawia w telewizji,
prosi o pomoc.

838
00:42:15,658 --> 00:42:19,787
Jest całkowicie zagubiony.
Mówią mu, co ma robić, jak się ubierać.

839
00:42:19,870 --> 00:42:21,664
Bez przerwy.

840
00:42:21,747 --> 00:42:24,625
Ja również czuję tę presję, doktorze.

841
00:42:24,708 --> 00:42:27,294
Mówią mi, co mam robić, jak się ubierać”.

842
00:42:27,378 --> 00:42:30,714
„Kto ci to mówi, Agustín?
Dlaczego tak się czujesz?”

843
00:42:30,798 --> 00:42:32,383
„Mój tata, doktorze.

844
00:42:32,925 --> 00:42:33,926
Prawda?

845
00:42:34,510 --> 00:42:36,470
A co pan sądzi, doktorze?

846
00:42:36,554 --> 00:42:41,433
Że magiczne pudełko
od Świętego Mikołaja było za darmo?

847
00:42:41,517 --> 00:42:43,852
Dali mi je, żebym został magikiem.

848
00:42:43,936 --> 00:42:49,358
Czego potrzebuje świat? Iluzjonistów.
Praca, forsa… To oczywiste, doktorze”.

849
00:42:52,444 --> 00:42:55,155
„Wybacz, że to mówię…

850
00:42:59,618 --> 00:43:00,828
ale…

851
00:43:02,288 --> 00:43:05,916
żaden rodzic nie chce,
żeby jego dziecko zostało magikiem”.

852
00:43:11,797 --> 00:43:13,382
„Doktorze…

853
00:43:14,800 --> 00:43:16,927
Teraz wszystko rozumiem.

854
00:43:17,511 --> 00:43:18,596
Ma pan rację.

855
00:43:20,889 --> 00:43:22,391
Jestem głupkiem.

856
00:43:25,686 --> 00:43:26,854
Idiota ze mnie.

857
00:43:26,937 --> 00:43:28,397
Kompletny dureń.

858
00:43:28,480 --> 00:43:29,523
Przepraszam.

859
00:43:29,607 --> 00:43:32,026
Czemu pan tego nie zapisuje?

860
00:43:32,109 --> 00:43:34,987
Agustín Aristarán jest idiotą.
To diagnoza.

861
00:43:35,070 --> 00:43:36,071
Taka jest prawda.

862
00:43:36,155 --> 00:43:39,074
Nie chcę tego. Bo co ja zrobiłem?

863
00:43:39,158 --> 00:43:41,410
Harowałem jak wół. Ale nie chcę.

864
00:43:41,493 --> 00:43:45,164
Nie chcę słuchać podszeptywań głosu,
tak jak Karol.

865
00:43:45,247 --> 00:43:47,207
Nie chcę tego, doktorze.

866
00:43:47,291 --> 00:43:50,002
Poproszę o jakieś tabletki.
Nie wiem, co robić.

867
00:43:50,586 --> 00:43:54,006
Nie chcę Karolem być

868
00:43:54,506 --> 00:43:57,760
Nie chcę być kimś więcej niż wy

869
00:43:57,843 --> 00:44:01,388
Nie chcę Karolem być

870
00:44:01,972 --> 00:44:04,683
Sam chcę wybrać, kim jestem

871
00:44:04,767 --> 00:44:07,770
Doktorze!
Od zeszłego tygodnia łykam tabletki.

872
00:44:07,853 --> 00:44:09,688
Rano, po południu, wieczorem.

873
00:44:09,772 --> 00:44:11,065
Ach, doktorze!

874
00:44:11,148 --> 00:44:14,234
Ta z rana daje mi tyle energii!

875
00:44:14,318 --> 00:44:15,444
Ach, doktorze!

876
00:44:15,527 --> 00:44:18,405
Gdy mi pada bateria w telefonie,
stoję obok,

877
00:44:18,489 --> 00:44:19,948
a ona się ładuje.

878
00:44:20,032 --> 00:44:21,116
Tyle energii.

879
00:44:21,200 --> 00:44:24,495
Gdy wstaję:
24° Celsjusza maksimum, 21° minimum.

880
00:44:24,578 --> 00:44:25,537
Ach, doktorze!

881
00:44:25,621 --> 00:44:28,957
Ptaszki śpiewają i wszystko gra.

882
00:44:29,041 --> 00:44:32,628
Ale gdy biorę pigułkę popołudniową,

883
00:44:32,711 --> 00:44:34,505
czuję się dobrze i nagle…

884
00:44:57,027 --> 00:44:58,904
Trochę mnie przytyka.

885
00:44:58,987 --> 00:45:01,615
A gdy biorę pigułkę wieczorną…
Ach, doktorze!

886
00:45:01,699 --> 00:45:03,659
Pigułka wieczorna… Ach, doktorze.

887
00:45:04,243 --> 00:45:07,579
Pigułka wieczorna… Ach, doktorze.

888
00:45:07,663 --> 00:45:09,665
Ach, doktorze.

889
00:45:09,748 --> 00:45:12,835
Pewnego dnia leżałem sobie…

890
00:45:12,918 --> 00:45:14,294
nafaszerowany lekami.

891
00:45:14,837 --> 00:45:17,381
Spoglądam w bok, a tam Rambo.

892
00:45:17,464 --> 00:45:19,883
„Siemasz, Rambo. Jak leci?”

893
00:45:21,260 --> 00:45:23,220
Pogłaskałem Rambo, doktorze.

894
00:45:25,931 --> 00:45:27,349
„Czego chcesz, skarbie?”

895
00:45:28,559 --> 00:45:30,853
Tę tabletkę chcę brać codziennie.

896
00:45:30,936 --> 00:45:32,896
Czuję się świetnie. Jak wyglądam?

897
00:45:32,980 --> 00:45:34,314
Czuję się dobrze.

898
00:45:36,984 --> 00:45:40,237
Nie chcę Karolem być

899
00:45:40,320 --> 00:45:44,158
Nie chcę być kimś więcej niż wy

900
00:45:44,241 --> 00:45:47,995
Nie chcę Karolem być

901
00:45:48,078 --> 00:45:50,831
Chcę wybrać, kim jestem

902
00:45:50,914 --> 00:45:54,460
Doktorze, leki są dobrze dobrane.
Świetnie się czuję.

903
00:45:54,543 --> 00:45:56,670
Pan posłucha, co mi się przytrafiło.

904
00:45:56,754 --> 00:45:59,757
Do japońskiej pralni zaniosłem

905
00:45:59,840 --> 00:46:02,301
swój strój iluzjonisty.

906
00:46:02,384 --> 00:46:05,262
„Czysty? Zapłacę w przyszłym tygodniu”.

907
00:46:05,345 --> 00:46:06,889
Jestem częstym klientem.

908
00:46:06,972 --> 00:46:09,683
Na występie okazało się,
że pomylił stroje.

909
00:46:09,767 --> 00:46:12,561
Dał mi inny garnitur. Zupełnie biały.

910
00:46:12,644 --> 00:46:16,231
Spodnie, marynarka, koszula, muszka.
Wszystko białe.

911
00:46:16,315 --> 00:46:18,233
Miałem występ, więc go włożyłem.

912
00:46:18,317 --> 00:46:20,235
Wychodzę, a ludzie w śmiech.

913
00:46:20,319 --> 00:46:22,529
„Biały jest znów w modzie”, mówię.

914
00:46:23,030 --> 00:46:24,948
Wyglądałem jak bałwan.

915
00:46:25,032 --> 00:46:28,368
Po występie
podchodzi dziewczyna i mówi:

916
00:46:28,452 --> 00:46:31,246
„Cześć, masz może jakieś lody?”.

917
00:46:32,581 --> 00:46:35,834
Od dziesięciu dni jesteśmy parą.

918
00:46:35,918 --> 00:46:39,671
Nie chcę Karolem być

919
00:46:39,755 --> 00:46:43,425
Nie chcę być kimś więcej niż wy

920
00:46:43,509 --> 00:46:47,012
Nie chcę Karolem być

921
00:46:47,095 --> 00:46:50,349
Chcę wybrać, kim jestem

922
00:46:50,432 --> 00:46:54,394
Doktorze, dwa tygodnie później
idę do pralni tego Japończyka.

923
00:46:54,478 --> 00:46:57,064
„Mam cię bić czy wyściskać?

924
00:46:57,147 --> 00:46:58,690
Odmieniłeś moje życie.

925
00:46:58,774 --> 00:47:03,612
Dzięki garniturowi poznałem dziewczynę.
Od trzech miesięcy mieszkamy razem”.

926
00:47:03,695 --> 00:47:05,364
Wie pan, co odpowiedział?

927
00:47:05,447 --> 00:47:07,741
Wypowiedział pewną sentencję.

928
00:47:07,825 --> 00:47:09,618
Spojrzał na mnie i rzekł…

929
00:47:15,958 --> 00:47:17,918
Pan zna japoński? Ja też nie.

930
00:47:18,001 --> 00:47:19,878
Ale moim zdaniem powiedział:

931
00:47:19,962 --> 00:47:22,548
„Czasem zasadzisz pigwę,

932
00:47:22,631 --> 00:47:24,091
a wyrasta cytryna”.

933
00:47:26,134 --> 00:47:27,886
Odjęło mi mowę.

934
00:47:27,970 --> 00:47:31,890
Biały garnitur, tabletki,
japońska pralnia…

935
00:47:31,974 --> 00:47:34,977
Wypisuję się. Dość tabletek.

936
00:47:35,060 --> 00:47:37,563
Pan, Freud i Deleuze możecie mi obciągnąć.

937
00:47:37,646 --> 00:47:41,859
Nic więcej nie wezmę, jestem wolny.
Zrywam pęta, mam dziewczynę.

938
00:47:41,942 --> 00:47:44,987
Nie chcę Karolem być

939
00:47:45,779 --> 00:47:48,490
Nie chcę być kimś więcej niż wy

940
00:47:49,491 --> 00:47:52,619
Nie chcę Karolem być

941
00:47:53,203 --> 00:47:54,496
Chcę wybrać…

942
00:47:58,876 --> 00:48:00,210
Cześć, skarbie.

943
00:48:00,294 --> 00:48:03,881
Tak, śpiewałem. Ze szczęścia.

944
00:48:03,964 --> 00:48:04,923
Co się stało?

945
00:48:05,632 --> 00:48:08,719
Wypiąłem się na lekarza.
Nie będę nic brał.

946
00:48:08,802 --> 00:48:09,845
Co takiego?

947
00:48:11,054 --> 00:48:11,972
Pozytywny?

948
00:48:17,978 --> 00:48:19,897
Dwa miesiące? Cholera…

949
00:48:20,814 --> 00:48:21,648
Pozytywny…

950
00:48:22,274 --> 00:48:23,400
Ale pozytywny…

951
00:48:23,483 --> 00:48:25,235
znaczy dobry, tak?

952
00:48:30,365 --> 00:48:31,450
Jak to się stało?

953
00:48:32,242 --> 00:48:34,745
Jasne, wiem, jak to się stało.

954
00:48:34,828 --> 00:48:36,371
Pamiętam doskonale.

955
00:48:36,914 --> 00:48:37,998
Tak, skarbie.

956
00:48:38,081 --> 00:48:41,293
Nie, tylko śpiewałem,
nie spodziewałem się…

957
00:48:42,461 --> 00:48:45,923
Telefon mnie nie ostrzegł,
że dostanę taką wiadomość.

958
00:48:46,590 --> 00:48:47,841
Właśnie.

959
00:48:47,925 --> 00:48:51,178
Już jadę, skarbie. Tylko musiałem usiąść.

960
00:48:53,138 --> 00:48:54,890
Tak.

961
00:48:55,432 --> 00:48:56,808
Zaraz będę.

962
00:48:56,892 --> 00:49:00,103
Wrócę do lekarza,
przeproszę i wezmę pigułki.

963
00:49:00,187 --> 00:49:02,564
Za dwa miesiące dojdę do siebie.

964
00:49:02,648 --> 00:49:04,024
Tak.

965
00:49:04,107 --> 00:49:06,693
Całuję ciebie i brzuszek.

966
00:49:07,235 --> 00:49:08,445
To dziwne.

967
00:49:09,321 --> 00:49:10,656
Cześć.

968
00:49:21,375 --> 00:49:22,501
Co za ziąb.

969
00:49:23,961 --> 00:49:25,212
I wiatr.

970
00:49:27,589 --> 00:49:30,258
Mam 21 lat i usłyszałem, że będę tatą!

971
00:49:31,343 --> 00:49:35,681
Od dziecka byłem pragmatyczny.
Dziewięć miesięcy to nie kłopot.

972
00:49:35,764 --> 00:49:39,267
Mieszkaliśmy razem
w jednopokojowym mieszkaniu.

973
00:49:40,018 --> 00:49:43,397
Te dziewięć miesięcy minęło gładko.

974
00:49:43,480 --> 00:49:45,482
Zająłem się dwiema sprawami.

975
00:49:45,565 --> 00:49:48,944
Po pierwsze,
opiekowałem się matką swojej córki,

976
00:49:49,027 --> 00:49:50,570
a po drugie,

977
00:49:50,654 --> 00:49:53,490
zamykałem się w łazience,
rozbierałem do naga,

978
00:49:53,573 --> 00:49:55,325
płakałem, klęcząc przy kiblu,

979
00:49:55,409 --> 00:49:58,453
i brałem narkotyki, żeby odreagować,

980
00:49:58,537 --> 00:49:59,371
bo się bałem.

981
00:49:59,454 --> 00:50:01,123
Jak to, miałem być tatą?

982
00:50:01,206 --> 00:50:03,166
Chodziłem po ulicy, śpiewałem

983
00:50:03,250 --> 00:50:04,960
i nagle jestem tatą. Co jest?

984
00:50:05,627 --> 00:50:06,670
Bałem się.

985
00:50:07,254 --> 00:50:08,630
Kto by się nie bał?

986
00:50:09,715 --> 00:50:14,553
Ale 22 lutego 2006 roku o 14.30
wszystko się zmieniło.

987
00:50:14,636 --> 00:50:16,138
Byłem na sali porodowej.

988
00:50:16,221 --> 00:50:18,724
Matka mojej córki nie szczędziła wysiłków.

989
00:50:19,641 --> 00:50:21,518
„Kochanie, to niewiarygodne”.

990
00:50:21,601 --> 00:50:23,520
Wspierałem ją.

991
00:50:23,603 --> 00:50:24,980
„Wszyscy zginiemy!

992
00:50:25,063 --> 00:50:27,149
Mam nadzieję, że zginiemy, skarbie.

993
00:50:27,232 --> 00:50:29,776
Że porwie nas huragan!

994
00:50:29,860 --> 00:50:31,361
Nie wiem, co robić!”

995
00:50:31,445 --> 00:50:36,116
Wtedy otworzyły się drzwi.
Pojawił się oślepiający snop światła.

996
00:50:36,199 --> 00:50:39,286
Po tym snopie biegły jednorożce

997
00:50:39,369 --> 00:50:41,705
w towarzystwie kolibrów.

998
00:50:41,788 --> 00:50:46,793
Z tyłków jednorożców
wylatywały płatki róż z hasłami:

999
00:50:46,877 --> 00:50:49,004
„szczęście”, „zabawa”,

1000
00:50:49,087 --> 00:50:50,464
„nieskończona miłość”.

1001
00:50:51,423 --> 00:50:54,301
Urodziła się moja córka Bianca.

1002
00:50:55,135 --> 00:50:57,846
„Och, moja córko!

1003
00:50:57,929 --> 00:50:59,765
Będziemy tacy szczęśliwi.

1004
00:51:00,724 --> 00:51:04,436
Wszystko, co widzisz, będzie twoje.
Jednopokojowe mieszkanie,

1005
00:51:04,519 --> 00:51:07,230
mnóstwo sztuczek magicznych i ukulele.

1006
00:51:07,314 --> 00:51:09,232
Córko moja, kocham cię!”

1007
00:51:13,320 --> 00:51:15,405
Wszystko się zmieniło.

1008
00:51:15,489 --> 00:51:19,785
Kupiliśmy pierwszy dom.
Był trochę większy.

1009
00:51:19,868 --> 00:51:22,329
Byliśmy szczęśliwi.

1010
00:51:22,412 --> 00:51:25,749
Bianca biegała.
Przeprowadziliśmy się bardzo szybko.

1011
00:51:25,832 --> 00:51:28,418
Uczyłem się tego w dzieciństwie.

1012
00:51:28,502 --> 00:51:31,505
Dom był mniejszy, niż myśleliśmy.

1013
00:51:31,588 --> 00:51:34,633
Brakowało pokoju.
„Nie zmieści się, Agustín”.

1014
00:51:34,716 --> 00:51:36,927
„Czemu nie? Zburzymy tę ścianę i…”

1015
00:51:37,010 --> 00:51:39,513
„Kochanie, przestań, to niemożliwe”.

1016
00:51:39,596 --> 00:51:41,640
Dwie godziny później kułem ścianę.

1017
00:51:42,974 --> 00:51:44,351
„Jestem swoim tatą!

1018
00:51:44,434 --> 00:51:46,853
Przynieście mi lody”.

1019
00:51:46,937 --> 00:51:48,146
Totalny odjazd.

1020
00:51:48,230 --> 00:51:50,440
Po pięciu godzinach pokój był gotowy.

1021
00:51:50,941 --> 00:51:54,694
„Powieszę ten obraz.
Zawsze chciałem go mieć w pierwszym domu”.

1022
00:51:54,778 --> 00:51:58,615
„Musimy porozmawiać”.
„Chwilę. Podgrzej wodę na mate”.

1023
00:51:58,698 --> 00:51:59,908
„Nie trzeba”.

1024
00:51:59,991 --> 00:52:01,368
Biorę obraz, wieszam.

1025
00:52:01,451 --> 00:52:03,286
„O co chodzi, skarbie?”

1026
00:52:03,370 --> 00:52:05,288
„Musimy się rozejść”.

1027
00:52:09,626 --> 00:52:11,044
„Mogę zdjąć ten obraz.

1028
00:52:13,964 --> 00:52:14,923
Co?

1029
00:52:15,006 --> 00:52:16,424
Chcesz się rozejść?

1030
00:52:22,055 --> 00:52:23,515
Dobra, rozejdźmy się.

1031
00:52:23,598 --> 00:52:26,643
W porządku, pakuję walizki.

1032
00:52:26,726 --> 00:52:28,728
Nie widzę problemu.

1033
00:52:29,354 --> 00:52:31,148
Mam się spakować?

1034
00:52:31,648 --> 00:52:32,983
Nie ma problemu.

1035
00:52:33,567 --> 00:52:35,026
Pakować się? Dobra.

1036
00:52:35,610 --> 00:52:39,072
Spakuję się. Liczę do trzech. Jeden, dwa

1037
00:52:39,698 --> 00:52:41,449
i…”

1038
00:52:41,533 --> 00:52:42,826
Wtedy Bianca: „Trzy”.

1039
00:52:42,909 --> 00:52:43,827
„Córko!”

1040
00:52:43,910 --> 00:52:47,289
Przeprowadzka.
Wróciłem do jednopokojowego mieszkania.

1041
00:52:47,372 --> 00:52:50,292
Ziąb. Wiatr. Ja z walizeczką.

1042
00:52:50,792 --> 00:52:53,044
Zamknąłem drzwi. Odjazd kamery.

1043
00:52:54,838 --> 00:52:55,964
Ja z walizeczką.

1044
00:52:56,715 --> 00:53:00,093
Bianca miała być tydzień ze mną,
tydzień z mamą.

1045
00:53:00,969 --> 00:53:04,306
Pierwszy tydzień był szalony.
Co za odpowiedzialność!

1046
00:53:04,389 --> 00:53:07,434
Codziennie musiałem ją karmić, kąpać,

1047
00:53:07,517 --> 00:53:11,021
wyjaśniać, że życie jest cudowne,
a świat do dupy.

1048
00:53:11,104 --> 00:53:13,899
Wszystko na moich barkach.
Miała trzy lata.

1049
00:53:13,982 --> 00:53:16,151
Co robić? Jak?

1050
00:53:18,612 --> 00:53:22,115
U mnie nie mogła umrzeć.
To by znaczyło, że przegrałem. Nie!

1051
00:53:22,741 --> 00:53:23,992
Opiekowałem się nią.

1052
00:53:24,075 --> 00:53:27,120
Było fajnie. Dużo się bawiliśmy.

1053
00:53:27,204 --> 00:53:28,205
Bez przerwy.

1054
00:53:28,288 --> 00:53:30,957
„Oto idzie Bianca! Jaka słodka!

1055
00:53:31,041 --> 00:53:32,500
Przechodzi obok stołu.

1056
00:53:32,584 --> 00:53:34,211
Mija miotłę i idzie dalej.

1057
00:53:34,294 --> 00:53:36,463
Udało jej się! Gol!

1058
00:53:36,546 --> 00:53:40,592
Dzięki, mamo, że jestem Argentyńczykiem,
żyjącym w czasach Bianki!”

1059
00:53:42,510 --> 00:53:44,721
Cały czas się bawiliśmy.

1060
00:53:44,804 --> 00:53:47,015
Bo będąc ojcem,

1061
00:53:47,098 --> 00:53:50,518
człowiek odnajduje chęć do zabawy.

1062
00:53:50,602 --> 00:53:53,647
Robiliśmy makijaże, wkładaliśmy peruki.

1063
00:53:53,730 --> 00:53:56,733
Mieliśmy świetną grę,
którą sami wymyśliliśmy.

1064
00:53:56,816 --> 00:53:59,277
Lubię o niej mówić, bo może jakiś rodzic,

1065
00:53:59,361 --> 00:54:02,113
który ma dzieci
w wieku przedszkolnym, pomyśli:

1066
00:54:02,197 --> 00:54:04,407
„Może by zagrać w tę grę?”.

1067
00:54:04,491 --> 00:54:06,993
Bianca miała wtedy cztery lata.

1068
00:54:07,077 --> 00:54:07,953
Miała…

1069
00:54:10,330 --> 00:54:12,374
dokładnie cztery lata.

1070
00:54:13,083 --> 00:54:14,834
Gra jest bardzo prosta.

1071
00:54:14,918 --> 00:54:17,671
Grają dwie osoby, dorosły i dziecko.

1072
00:54:20,006 --> 00:54:23,593
Ciekawe, że nikt nie proponował:
„Pobawmy się w to”.

1073
00:54:23,677 --> 00:54:27,264
Gdybym zaproponował, nie mogłaby odmówić.

1074
00:54:27,347 --> 00:54:31,059
Ale jeśli gra zaczynała się sama,
było ciekawiej,

1075
00:54:31,142 --> 00:54:32,936
dzięki elementowi zaskoczenia.

1076
00:54:33,019 --> 00:54:33,853
To proste.

1077
00:54:33,937 --> 00:54:37,857
Nagle mroczna dusza
przejmowała moje ciało.

1078
00:54:38,483 --> 00:54:41,444
Diabeł, szatan, Belzebub.

1079
00:54:42,529 --> 00:54:43,780
„Bianca”.

1080
00:54:44,447 --> 00:54:45,824
Upadałem na podłogę

1081
00:54:46,616 --> 00:54:48,076
i zaczynałem się trząść.

1082
00:54:48,576 --> 00:54:49,577
Atak szatana.

1083
00:54:49,661 --> 00:54:54,791
Tylko jedna osoba w domu wiedziała,
jak wypędzić ze mnie diabła. Bianca.

1084
00:54:54,874 --> 00:54:58,295
Ta czterolatka intonowała:
„Przecz z ciała mojego ojca.

1085
00:54:58,378 --> 00:55:01,589
Precz, szatanie i źli aniołowie.
Precz, Belzebubie!”.

1086
00:55:01,673 --> 00:55:04,843
Wstawałem, przytulała mnie i pocieszyła.

1087
00:55:05,635 --> 00:55:07,262
Gdy ja się otrzepywałem,

1088
00:55:07,345 --> 00:55:09,097
Bianca usypywała solą okrąg,

1089
00:55:09,180 --> 00:55:10,724
a za pomocą czarnej świecy

1090
00:55:10,807 --> 00:55:13,518
z odwróconym krzyżem
oznaczała strefę zła.

1091
00:55:13,601 --> 00:55:14,811
Zwykła zabawa.

1092
00:55:14,894 --> 00:55:15,979
Mnie się podobała.

1093
00:55:16,062 --> 00:55:19,316
Była edukacyjna.
Rozmawiałem o tym z dyrektorką.

1094
00:55:19,399 --> 00:55:21,359
Powiedziała, żebym przestał.

1095
00:55:21,443 --> 00:55:24,529
Ale mnie się podobało,
a Bianca była zachwycona.

1096
00:55:24,612 --> 00:55:26,197
Lubiła tę grę.

1097
00:55:26,823 --> 00:55:30,952
Przygotowałem zestaw do egzorcyzmów
w ładnej, drewnianej skrzynce.

1098
00:55:31,036 --> 00:55:32,954
Był tam warkocz czosnku,

1099
00:55:33,038 --> 00:55:37,167
mały kołek i młotek, woda święcona,
którą zwinęliśmy z kościoła.

1100
00:55:38,168 --> 00:55:40,837
Bianca krzyczy:
„Ksiądz się zajął ministrantem!”.

1101
00:55:40,920 --> 00:55:43,006
Ukradłem naczynie z wodą święconą.

1102
00:55:43,089 --> 00:55:45,759
W domu się podzieliliśmy.

1103
00:55:47,302 --> 00:55:50,805
Znajomy powiedział,
że kościoła nie można okradać.

1104
00:55:50,889 --> 00:55:53,892
Ale czy okradanie złodzieja to grzech?

1105
00:55:53,975 --> 00:55:57,854
Cholera.
Komentarz niepoprawny politycznie.

1106
00:55:57,937 --> 00:56:00,940
W komedii też czasem mówi się prawdę.

1107
00:56:01,524 --> 00:56:02,359
Dupek.

1108
00:56:03,777 --> 00:56:07,405
Potem zrozumiałem,
że każda kradzież jest zła.

1109
00:56:07,489 --> 00:56:09,407
Wpisałem więc w Google:

1110
00:56:09,491 --> 00:56:12,243
„Jak pobłogosławić kranówkę?”.

1111
00:56:14,788 --> 00:56:17,749
Tak jak księża, ale bez państwowej pensji.

1112
00:56:18,333 --> 00:56:21,753
Rada znów atakuje,
nie bojąc się krytyki społecznej.

1113
00:56:23,505 --> 00:56:25,548
Zrobiłem wspaniały krzyż.

1114
00:56:25,632 --> 00:56:28,468
Znam się na drewnie.
To był piękny, różowy krzyż.

1115
00:56:28,551 --> 00:56:30,428
Zamiast Jezusa Chrystusa,

1116
00:56:30,512 --> 00:56:33,348
zakrwawionego mężczyzny
przybitego gwoździami,

1117
00:56:33,431 --> 00:56:37,227
przykleiłem plastikową lalkę
w takiej pozycji.

1118
00:56:38,019 --> 00:56:40,146
Nagą, z brokatowymi łzami.

1119
00:56:40,230 --> 00:56:42,273
Jak dziewica, płacząca brokatem.

1120
00:56:42,357 --> 00:56:44,359
Miała fantastyczną fryzurę.

1121
00:56:45,777 --> 00:56:49,239
A na lalce napisałem…

1122
00:56:49,823 --> 00:56:55,036
W filmach, w których pojawia się szatan,
pisze się słowa od tyłu.

1123
00:56:55,120 --> 00:56:58,748
Napisałem na jej ciele
„oko”, „Neuquén” i „radar”.

1124
00:56:58,832 --> 00:57:04,838
Bianca była mała. Miała ten wielki krzyż
w pudełku do egzorcyzmów.

1125
00:57:04,921 --> 00:57:06,548
„Wszystko gra, tato?”
„Tak”.

1126
00:57:06,631 --> 00:57:07,882
„Jakby co, daj znać”.

1127
00:57:07,966 --> 00:57:10,802
Raz na jakiś czas
spryskiwała mnie wodą święconą.

1128
00:57:12,137 --> 00:57:13,304
Biedna Bianca.

1129
00:57:13,388 --> 00:57:14,639
Była tak zaaferowana,

1130
00:57:14,722 --> 00:57:18,977
że pewnego dnia chciała zabrać
zestaw do egzorcyzmów do przedszkola.

1131
00:57:19,060 --> 00:57:20,145
„Bianca, po co?”

1132
00:57:20,228 --> 00:57:21,896
„A jeśli coś opęta Fermína?”

1133
00:57:21,980 --> 00:57:23,648
„Kotku, zostawię to w domu.

1134
00:57:23,731 --> 00:57:26,443
To tylko zabawa. Idź już”.

1135
00:57:27,652 --> 00:57:28,653
Nie winię jej.

1136
00:57:28,736 --> 00:57:30,738
Bianca była taka niewinna.

1137
00:57:31,739 --> 00:57:33,908
Mnie też się to raz zdarzyło.

1138
00:57:34,659 --> 00:57:38,621
Pracowałem sobie przy komputerze,
kiedy opętał mnie diabeł.

1139
00:57:39,330 --> 00:57:41,791
Zacząłem się trząść.

1140
00:57:41,875 --> 00:57:44,836
Bianki nie było, więc miałem przesrane.

1141
00:57:44,919 --> 00:57:48,339
Na szczęście monter naprawiał grzejnik.
„Co mam zrobić?”

1142
00:57:48,423 --> 00:57:50,967
„Wezwij Biancę!”, wymamrotałem.

1143
00:57:51,509 --> 00:57:54,721
Musiał iść do przedszkola,
żeby odebrać moją córkę.

1144
00:57:54,804 --> 00:57:56,222
„Kto odbiera?”
„Monter”.

1145
00:57:56,306 --> 00:57:58,266
„Powód?”
„Tatę opętało”.

1146
00:57:58,349 --> 00:57:59,309
„Niech idzie”.

1147
00:57:59,392 --> 00:58:01,060
Już mnie tam znali.

1148
00:58:02,061 --> 00:58:04,981
Bianca przyszła
i wypędziła diabła w sekundę.

1149
00:58:05,064 --> 00:58:06,649
Monter tego nie umiał.

1150
00:58:09,194 --> 00:58:13,448
Że to nie jest normalna zabawa,
zrozumiałem w chwili,

1151
00:58:15,116 --> 00:58:19,829
kiedy Bianca zaprosiła Vicky,
koleżankę z przedszkola,

1152
00:58:19,913 --> 00:58:22,874
na zabawę i oglądanie bajek.

1153
00:58:22,957 --> 00:58:24,876
Pogadałem z jej tatą, Fabiánem.

1154
00:58:24,959 --> 00:58:29,714
„Wezmę dziewczynki”.
„Jasne, wpadnę później. Zatrąb. Super”.

1155
00:58:29,797 --> 00:58:31,257
Poszedłem do domu.

1156
00:58:31,341 --> 00:58:32,425
Było super.

1157
00:58:32,509 --> 00:58:35,595
Bianca piła mleko i oglądała bajki.

1158
00:58:36,095 --> 00:58:38,723
„Dziś się zachowuj.

1159
00:58:38,806 --> 00:58:40,433
Żadnego diabła.

1160
00:58:41,017 --> 00:58:42,060
Nie!

1161
00:58:42,143 --> 00:58:43,853
Nie dzisiaj, Vicky tu jest.

1162
00:58:43,937 --> 00:58:45,688
Przestraszy się.

1163
00:58:55,323 --> 00:58:57,742
Bianca… Nie! Nie dzisiaj.

1164
00:58:57,825 --> 00:59:01,538
„Tato, nic ci nie jest?”
„Spokojnie. Dziś nic się nie stanie”.

1165
00:59:02,914 --> 00:59:04,624
Nagle straciłem kontrolę.

1166
00:59:04,707 --> 00:59:05,708
Upadłem.

1167
00:59:07,502 --> 00:59:09,546
Zrobiłem pełny pakiet.

1168
00:59:09,629 --> 00:59:13,049
Gile z nosa, posrane spodnie.
Diabeł uderzył na całego.

1169
00:59:13,132 --> 00:59:16,427
Bianca na to:
„Precz, Szatanie i źli aniołowie.

1170
00:59:16,511 --> 00:59:17,845
Precz, Belzebubie!”.

1171
00:59:18,346 --> 00:59:19,180
Wstaję.

1172
00:59:19,264 --> 00:59:21,683
Bianca mnie przytula. Jestem w szoku.

1173
00:59:22,600 --> 00:59:24,936
Mówi: „Śmierdzisz gównem”. Wychodzę.

1174
00:59:26,980 --> 00:59:28,398
Wracam z łazienki.

1175
00:59:28,481 --> 00:59:30,900
Diabeł ze mnie wyszedł, ale opętał Vicky.

1176
00:59:30,984 --> 00:59:32,151
Wyglądała tak…

1177
00:59:36,155 --> 00:59:37,574
„Zadzwoń…

1178
00:59:37,657 --> 00:59:38,950
Zadzwoń do taty.

1179
00:59:39,909 --> 00:59:42,161
Zadzwoń do mojego taty”.

1180
00:59:42,245 --> 00:59:44,414
„Vicky, to tylko zabawa”.

1181
00:59:44,497 --> 00:59:45,748
„Zadzwoń do taty”.

1182
00:59:46,249 --> 00:59:47,333
Do taty.

1183
00:59:47,417 --> 00:59:48,585
Taty”.

1184
00:59:49,085 --> 00:59:50,336
„Vicky, to zabawa”.

1185
00:59:50,420 --> 00:59:52,088
„Zadzwoń do mojego taty”.

1186
00:59:52,171 --> 00:59:53,673
„Bianca, zrób coś!”

1187
00:59:53,756 --> 00:59:56,718
„Precz, duchu!
Precz, szatanie i źli aniołowie”.

1188
00:59:56,801 --> 00:59:58,720
Wychłostała ją liśćmi laurowymi.

1189
00:59:58,803 --> 00:59:59,929
„Skarbie, stój”.

1190
01:00:00,555 --> 01:00:01,639
Zadzwoniłem.

1191
01:00:01,723 --> 01:00:04,601
„Fabián, przyjdź po córkę.
Coś z nią nie tak”.

1192
01:00:04,684 --> 01:00:09,022
Nie wiedziałem, że to chrześcijańska
rodzina. Facet przyszedł z Biblią.

1193
01:00:09,105 --> 01:00:12,775
Mówię: „Czasami opętuje mnie diabeł”.

1194
01:00:12,859 --> 01:00:15,778
„Wtedy wkraczam ja”,
mówi Bianca, trzymając krzyż.

1195
01:00:15,862 --> 01:00:17,447
„Bianca, marsz do pokoju.

1196
01:00:17,530 --> 01:00:19,616
To sprawy dorosłych. Wynocha!”

1197
01:00:28,333 --> 01:00:29,208
Sam nie wiem.

1198
01:00:29,792 --> 01:00:31,044
Podnieśliśmy ją.

1199
01:00:31,127 --> 01:00:33,421
Była sztywna jak deska.

1200
01:00:33,504 --> 01:00:38,092
Musieliśmy ją wrzucić na tylne siedzenie.
Pod kątem, żeby zamknąć drzwi.

1201
01:00:38,176 --> 01:00:41,137
Nie mogę zapomnieć tego widoku.
Biedna Vicky.

1202
01:00:41,220 --> 01:00:43,222
Wyglądała tak…

1203
01:00:44,599 --> 01:00:47,518
Na odchodne gość rzucił: „Jesteś dupkiem”.

1204
01:00:47,602 --> 01:00:50,063
„To znaczy?”, pytam.
„Jesteś dupkiem.

1205
01:00:50,146 --> 01:00:52,565
Dorośnij. Masz pomazane ręce.

1206
01:00:52,649 --> 01:00:56,069
Cały dzień podskakujesz.
Coś nie tak pod kopułą?

1207
01:00:56,152 --> 01:00:58,321
O moją córkę się nie martw.

1208
01:00:58,404 --> 01:01:00,448
Pojadę do zielonoświątkowców,

1209
01:01:00,531 --> 01:01:03,201
wrzucimy ją do święconej wody
i po sprawie.

1210
01:01:03,284 --> 01:01:04,577
Ale twoja córka?

1211
01:01:04,661 --> 01:01:06,746
Cały dzień to samo. Co z tobą?

1212
01:01:06,829 --> 01:01:08,164
To jej zaszkodzi.

1213
01:01:08,247 --> 01:01:11,376
Kiedy zechce być dentystką,
prawniczką, architektką,

1214
01:01:11,459 --> 01:01:13,586
kto da jej przykład? Jej durny tata?

1215
01:01:13,670 --> 01:01:15,338
Co zrobi jako adwokatka?

1216
01:01:15,421 --> 01:01:17,924
»Wysoki Sądzie, oto dowód w sprawie«.

1217
01:01:18,007 --> 01:01:20,051
Jesteś idiotą. Dorośnij.

1218
01:01:20,134 --> 01:01:21,761
Do-ro-śnij!”

1219
01:01:21,844 --> 01:01:22,845
A ja…

1220
01:01:23,638 --> 01:01:24,555
„Ja?”

1221
01:01:29,227 --> 01:01:30,228
Tak zrobiłem.

1222
01:01:35,274 --> 01:01:38,194
Szczęśliwy traf

1223
01:01:38,277 --> 01:01:39,153
Cześć?

1224
01:01:39,237 --> 01:01:41,656
Kochanie. Wybacz. Eks-kochanie.

1225
01:01:41,739 --> 01:01:42,657
Siła nawyku.

1226
01:01:43,408 --> 01:01:45,868
Dzwonił? Co za skarżypyta.

1227
01:01:46,494 --> 01:01:47,912
Tylko się bawiliśmy.

1228
01:01:47,995 --> 01:01:49,497
Ale ja zawsze…

1229
01:01:49,580 --> 01:01:51,999
Nie wiedziałem, że ona…

1230
01:01:53,042 --> 01:01:55,044
Przesadziłem. Przepraszam.

1231
01:01:55,962 --> 01:01:57,964
Szczęśliwy traf

1232
01:01:58,047 --> 01:02:01,718
To fartowne znalezisko

1233
01:02:01,801 --> 01:02:04,679
Cenne i nieoczekiwane

1234
01:02:04,762 --> 01:02:08,266
Zaskakuje nas znienacka

1235
01:02:08,808 --> 01:02:11,394
Jesteś wkurzona. Tęsknisz za mną? Nie.

1236
01:02:11,477 --> 01:02:15,565
Niektórzy mają ten wyjątkowy dar

1237
01:02:15,648 --> 01:02:18,901
Wiedzą, że znaleźli coś ważnego

1238
01:02:18,985 --> 01:02:22,447
Czego nie szukali

1239
01:02:23,656 --> 01:02:24,824
Rozumiesz?

1240
01:02:24,907 --> 01:02:28,286
Próbujesz to wyjaśnić,
ale przecież nie jesteś w stanie.

1241
01:02:28,369 --> 01:02:31,622
Życie otwiera ścieżki,
a ty je wybierasz lub nie.

1242
01:02:31,706 --> 01:02:33,958
Przepraszam za metaforę.

1243
01:02:34,041 --> 01:02:37,545
Czasem budujesz pokój w dwie godziny
lub wieszasz obraz

1244
01:02:37,628 --> 01:02:40,006
i dostajesz od życia kopa w tyłek

1245
01:02:40,089 --> 01:02:42,258
Mówię hipotetycznie.

1246
01:02:42,341 --> 01:02:44,260
Pamiętasz tego faceta z pralni?

1247
01:02:44,343 --> 01:02:48,848
Pamiętasz, co mówił?
„Czasem sadzisz pigwę, a wyrasta cytryna”.

1248
01:02:48,931 --> 01:02:52,602
Wyrosły ci cytryny.
Więc co robisz? Wkurzasz się na cytryny?

1249
01:02:52,685 --> 01:02:54,353
Nie. Robisz lemoniadę!

1250
01:02:54,437 --> 01:02:56,856
Miłość można znaleźć
Całkiem niespodzianie

1251
01:02:56,939 --> 01:02:59,150
Autobus, ona i ty
Nieświadomie zakochani

1252
01:02:59,233 --> 01:03:02,069
Ścieżki i skróty
Praca i wczoraj

1253
01:03:02,153 --> 01:03:04,655
Dziewczyna, narkotyki
Forsa, przeszłość i reszta

1254
01:03:04,739 --> 01:03:07,492
Musisz brać to, co jest

1255
01:03:07,575 --> 01:03:09,702
Musisz wybrać którędy iść

1256
01:03:09,786 --> 01:03:12,622
Kiedy otwieram drzwi

1257
01:03:13,414 --> 01:03:15,541
Wszystko inne otwiera się też

1258
01:03:15,625 --> 01:03:17,460
Bianca dobrze się bawi.

1259
01:03:17,543 --> 01:03:19,212
Szczęśliwy traf

1260
01:03:19,295 --> 01:03:24,217
Zostanie tym, kim zechce.
Artystką, prawniczką… Jej wybór.

1261
01:03:24,300 --> 01:03:27,136
Sama do tego dojdzie. Tak jak ty i ja.

1262
01:03:28,012 --> 01:03:30,306
Przegapiłeś swój przystanek

1263
01:03:30,389 --> 01:03:32,850
Musisz wysiąść daleko od domu

1264
01:03:33,559 --> 01:03:35,770
Może twoje życie się zmieni

1265
01:03:35,853 --> 01:03:37,688
W mgnieniu oka

1266
01:03:38,397 --> 01:03:40,900
Sukces i porażka

1267
01:03:40,983 --> 01:03:43,402
Los i nieznane

1268
01:03:43,486 --> 01:03:46,489
Cholesterol i imprezy

1269
01:03:46,572 --> 01:03:49,200
Cierpliwość i pożądanie

1270
01:03:49,283 --> 01:03:52,161
Odpuszczasz lub mocno trzymasz

1271
01:03:52,245 --> 01:03:54,372
Przegrywasz lub pozwalasz im wygrać

1272
01:03:54,455 --> 01:03:57,250
Wędrowcze, nie ma drogi

1273
01:03:57,333 --> 01:04:00,419
Wyznaczasz drogę
Gdy zaczynasz iść

1274
01:04:00,503 --> 01:04:02,672
Szczęśliwy traf

1275
01:04:02,755 --> 01:04:05,633
Jesteś dla Bianki
najlepszą matką pod słońcem.

1276
01:04:05,716 --> 01:04:07,260
Szczęśliwy traf

1277
01:04:07,343 --> 01:04:10,721
Muszę kończyć. Na razie.
Zatrzymaj mój obraz.

1278
01:04:11,722 --> 01:04:14,350
Święty Mikołaj, moi rodzice, brat

1279
01:04:14,433 --> 01:04:16,936
Karol i sztuczka z jajkiem

1280
01:04:17,019 --> 01:04:19,772
Nie chciałem być magikiem

1281
01:04:19,856 --> 01:04:22,733
Bo magicy nie bzykają

1282
01:04:22,817 --> 01:04:25,361
Magicy nie bzykają

1283
01:04:25,444 --> 01:04:27,989
Magicy nie bzykają

1284
01:04:28,072 --> 01:04:31,242
Magicy nie bzykają
I nigdy bzykać nie będą

1285
01:04:31,826 --> 01:04:34,161
Mój pierwszy raz
Miałem 19 lat

1286
01:04:34,662 --> 01:04:36,664
Rozwód i miłość

1287
01:04:37,164 --> 01:04:39,333
Ale dobrze wiem

1288
01:04:39,417 --> 01:04:42,169
Że wszystko zmienia się na lepsze

1289
01:04:42,253 --> 01:04:44,839
Musisz wybrać którą drogą iść

1290
01:04:44,922 --> 01:04:47,550
Najlepsze jeszcze przed tobą

1291
01:04:47,633 --> 01:04:50,636
Zawsze możesz zyskać coś dla siebie

1292
01:04:50,720 --> 01:04:53,806
Bianca jest najładniejsza

1293
01:04:53,890 --> 01:04:57,602
Bianca

1294
01:04:57,685 --> 01:05:01,564
Jesteś najlepsza

1295
01:05:03,190 --> 01:05:07,278
Bianca

1296
01:05:07,361 --> 01:05:10,072
Jak wspaniale

1297
01:05:12,491 --> 01:05:15,202
Być

1298
01:05:16,621 --> 01:05:18,998
Twoim tatą

1299
01:05:22,543 --> 01:05:24,921
W dzieciństwie mówią nam,

1300
01:05:25,588 --> 01:05:28,007
że życie to prosta linia.

1301
01:05:28,841 --> 01:05:31,135
Że jeśli robisz wszystko dobrze,

1302
01:05:31,218 --> 01:05:32,803
uczysz się, pracujesz,

1303
01:05:32,887 --> 01:05:35,806
zakochujesz się,
bierzesz ślub, masz dzieci,

1304
01:05:36,390 --> 01:05:39,352
dostaniesz się, bez najmniejszego kłopotu,

1305
01:05:39,435 --> 01:05:41,145
z punktu A do punktu B.

1306
01:05:42,605 --> 01:05:43,981
Linia prosta?

1307
01:05:44,065 --> 01:05:44,941
Gówno prawda.

1308
01:05:45,024 --> 01:05:47,735
Życie zaczyna się,
gdy opuszczasz dom rodziców.

1309
01:05:47,818 --> 01:05:52,031
Kiedy się zakochujesz na zabój,
a twoja miłość daje ci kopa w tyłek.

1310
01:05:53,407 --> 01:05:55,201
Kiedy spełniasz marzenie

1311
01:05:55,284 --> 01:05:57,745
i orientujesz się, że jest nudne.

1312
01:05:57,828 --> 01:05:59,330
Kiedy zarabiasz forsę.

1313
01:05:59,413 --> 01:06:00,706
Gdy nie masz forsy.

1314
01:06:01,415 --> 01:06:03,751
Kiedy masz dziecko w wieku 22 lat.

1315
01:06:03,834 --> 01:06:06,128
Gdy zdarza się coś nieoczekiwanego.

1316
01:06:06,212 --> 01:06:08,756
Możemy o tym myśleć na dwa sposoby.

1317
01:06:09,674 --> 01:06:14,387
Możesz się złościć, przeklinać,
płakać, wyżywać się na wszystkich,

1318
01:06:14,470 --> 01:06:17,473
bo życie nie toczy się tak,
jak zaplanowałeś,

1319
01:06:17,556 --> 01:06:19,892
albo tak, jak ci ktoś obiecał.

1320
01:06:20,643 --> 01:06:23,521
Lub możesz też dorosnąć.

1321
01:06:24,146 --> 01:06:27,733
I zrozumieć, że wszystko to,
co dobre, złe, brzydkie,

1322
01:06:27,817 --> 01:06:31,237
piękne, cudowne, nieprzewidywalne…

1323
01:06:32,530 --> 01:06:35,992
jest szansą,
jaką życie daje ci każdego dnia,

1324
01:06:36,617 --> 01:06:38,619
abyś poszedł nową ścieżką.

1325
01:06:40,997 --> 01:06:44,792
Dorosłość to robienie tego samego

1326
01:06:44,875 --> 01:06:47,628
Nieważne, co myślą inni

1327
01:06:48,921 --> 01:06:52,008
Dorosłość to robienie tego samego

1328
01:06:52,717 --> 01:06:55,428
Nieważne, co myślą inni

1329
01:06:55,511 --> 01:06:58,222
Nieważne, co myślą

1330
01:06:58,889 --> 01:07:00,099
Kupiłem.

1331
01:07:01,642 --> 01:07:05,062
Niezniszczalna plastikowa wywrotka.

1332
01:07:06,105 --> 01:07:10,192
Szczęśliwy traf

1333
01:07:11,777 --> 01:07:16,198
Szczęśliwy traf

1334
01:07:16,282 --> 01:07:19,618
Jednak się nie myliłeś, Mikołaju.

1335
01:07:51,984 --> 01:07:53,444
Raz, dwa…

1336
01:07:53,861 --> 01:07:55,529
Raz, dwa, trzy!

1337
01:08:06,749 --> 01:08:08,209
Nikt nie przyszedł.

1338
01:09:21,615 --> 01:09:26,203
Napisy: Przemysław Rak



